Impreza, impreza, impreza - to słowo odbijało się echem w mojej głowie. Nigdy w życiu nie byłam na żadnej imprzezie. Nigdy! Na dodatek mam przygotować dekoracje. Pięknie Brain, to będzie artystyczna katasrofa... Większość osón już zdążyła się rozejść. Zostałam tylko ja i moje koleżanki 'po fachu'. Przyglądały się mi, usmiechając się podejrzliwie.
- To jak... Macie już jakiś pomysł? - zapytałam, mnąc w dłoni czarną rękawiczkę. Blondynka, która (chyba) miała na imię Marenee, pokręciła głową. Westchnęłam cicho. Czyżby trafiła nam się najgorsza robota...?
- Chciałyśmy nawiązać, no wiesz... Do lata. W końcu to impreza na zakończenie roku. - Słusznie zauważyła Alatáriël. - Myślałam nad konkretnymi kolorami: fuksja,turkus i żółty. Co o tym myślicie?
- Dobry pomysł. Mi się podoba - odparłam, patrząc na dziewczyny. - Może... Może skupmy się na świeżych kwiatach, co? Lubię kwiaty - powiedziała głupio, a dziewczyny cicho się zaśmiały.
(Marenne, Alatáriël?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz