Get your dropdown menu: profilki

niedziela, 29 czerwca 2014

Od Arianne-Impreza

Nathaniel i Daniel wyjechali jakby nigdy nic. ~Dupek-pomyślałam po przebudzeniu. Narobił mi nadziei i teraz wyjechał. Musiałam się z tym pogodzić,ale w sercu liczyłam,że kiedyś wróci. Wtedy do głowy wpadł mi pewien pomysł. Zorganizuję imprezę! Ubrałam się szybko w luźny sweter,jeansy i trampki. Jak oparzona wybiegłam z pokoju i pognałam do gabinetu dyrektorki. Zapukałam
-Wejść-rzuciła oschle. Ja jednak nie straciłam entuzjazmu
-Dzień dobry. Prosze pani,mam pewien pomysł. Zbliża się koniec roku. Może zorganizowałybyśmy dyskotekę dla uczniów? Ja osobiście o wszystko zadbam. Co pani o tym myśli?-zapytałam z nadzieją w oczach
-O ile nie przyniesie to strat dla akademii,masz pozwolenie-odpowiedziała. Uśmiechnęłam się,rzuciłam szybkie Dziękuję i wyszłam z gabinetu. Zebrałam wszystkich uczniów na dziedziniec.
-CO cię tak podjarało-zapytała Chlo,jak zawsze jedząc żelki
-Organizuję imprezę. Wszyscy mają się do niej przyłożyć. Na szybkiego przygotowałam podział ról i zadań.-wyjaśniłam. Wywołało to mieszane uczucia.
-Jakie mianowicie?-zapytał John
-Chloe i Octavia-Wy zajmiecie się jedzeniem,przekąskami,napojami itd.
Primrose,Marenne i Alatáriël Vanyali  -Do was należą sprawy dekoracyjne
Max i Wade Junior-Byłabym wdzięczna za oprawę muzyczną
John i Andrew-Proszę was o zmontowanie filmu z przygotowań do imprezy,więc będziecie musieli biegać z kamerą.Pasuje? Impreza ma się odbyć w sobotę. Prosiłabym żeby dziewczyny założyły sukienki,może nie wieczorowe,ale koktajlowe a chłopcy elementy garnituru. Co wy na to?-zapytałam tryskając entuzjazem


Ktoś?

RUSZMY SIĘ!!!!

Hej,tu Adrianne. Przepraszam za moją nieobecność,ale miałam dużo problemów m.in sprawa na policji itd. Zaniedbałam ten blog,teraz chcę to naprawić. Organizuję w akademii imprezę. A raczej piknik szkolny. Zaraz dodam opowiadanie. Proszę,by każdy napisał opowiadanie o przygotowaniach. Tu macie podział ról:

Chloe i Octavia-Wy zajmiecie się jedzeniem,przekąskami,napojami itd.
Primrose,Marenne Alatáriël Vanyali  -Do was należą sprawy dekoracyjne
Max i Wade Junior-Byłabym wdzięczna za oprawę muzyczną
John i Andrew-Proszę was o zmontowanie filmu z przygotowań do imprezy,więc będziecie musieli biegać z kamerą :)
 A ja zajmę się organizacją i nadzorem

niedziela, 15 czerwca 2014

Od Chlo-CD Max`a i Max`a2

-Słuchaj uważnie. Tak naprawdę jestem zboczonym 40-sto latkiem. Chcę zaciągnąć cię do składzika i zgwałcić. Fajnie, nie?
-Czyli okazuje się że nasz Chlo jest gejem.
-Ja jestem Dick!!! I nie jestem gejem, jestem Bi. 
-Dobra. A teraz tak na serio. Gdzie idziemy?
-Hmmm... Nie wiem. I wiesz co, mógłbyś pocałować mnie jeden raz! Byłoby po wszystkim... 
-Chciałabyś. Ale ja się tak łatwo nie poddam, Chlo!
-Dobra. Idziemy nad morze. MUSZĘ założyć w końcu moje bikini.- uniosłam jedną brew. 
Maxinko?


Od Chlo C.D. Max'a 2

-Nie chce mi się iść na lekcje! Bez ciebie, nie będzie tej samej atmosfery! Z kim ja będę się bić, i w kogo będę ciskać paczkami od żelków?!- spytałam, po czym usiadłam na łóżkiu.- A po za tym, masz fajny widoczek więc.... 
-Chlo, naprawdę nie jestem w humorze...
-Znam ten trik. Uwież mi, granie ,,niedostępnego" nie przysporzy ci ogórkowatości.
-CO?!
-Masz rację, baleronie. Co ty masz wspólnego z serem?
-Weź, zaczynam się ciebie bać....
-Och, nie podrywaj!
-Ja NIGDY cię nie podrywałem. 
-Co?! A ja myślałam że my flirtujemy. Poczekaj. Cyknę selfie. - wyjęłam komórkę i cyknęłam sobie i Maxince fotkę. Maxinka zrobiła taką minę, jakby miała rzygnąć! Ustawiłam sobie zdjęcie na tapetę.
Maxinko moja ?

piątek, 13 czerwca 2014

Uwaga

Mam trzy wiadomości:
Po pierwsze adminką zostaje Pikna123 (na Howrse) nasza Arianna.
Po drugie z bloga odchodzą Kasandra, Nathaniel i Daniel.
Po trzecie ja odchodzę i nie sądzę abym odpisywała na Howrse, ale możecie próbować.

Lilia

Od Max'a C.D. Chlo

Spojrzałem na nią i westchnąłem. Zamknąłem z powrotem oczy.
- Jesteś już naprawdę spóźniona - powiedziałem - Ja naprawdę nie mam ochoty iść na lekcję
- Ta depresja jest jednak głębsza..
- Nie mam żadnej depresji kobieto.. - westchnąłem - Mogę trochę poleżeć w ciszy?
- Nie - powiedziała od razu - Wstawaj i raz dwa na lekcje
Podeszła i próbowała mi zabrać poduszkę.
- Przypominam że to mój pokój i chciałbym aby..
- Cicho - powiedziała i w tym samym momencie mocno pociągnąłem poduszkę tak że Chlo potknęła się o koc leżący na podłodze i upadła prosto na mnie
- Ty to delikatna nie potrafisz być - przyznałem
- To twoja wina - powiedziała
- Tyle że nie ja na sobie leżę - odparłem
- Jesteś cały brudny - powiedziała zmieniając temat - Nic dziwnego że koszulka która znajduje się teraz pod łóżkiem jest taka brudna w błocie i w czymś brązowym..
- To zaschnięta krew - westchnąłem - I nie martw się, sam sobie robię pranie
- Ciekawe jak to spierzesz..
- Normalnie, wrzucę do kosza i kupię nową
- to nie nazywa się pranie
- Niech ci będzie.. nieważne, a teraz możesz ze mnie zejść? - zapytałem
- Tak o ile puścisz moją rękę
Spojrzałem na nią i dopiero teraz zorientowałem się że ją trzymałem
- Już - puściłem ją i przepchałem obok na łóżko - Do lekkich nie należysz.. - powiedziałem
- Uważaj sobie - powiedziała - Nie jestem gruba - zastrzegła
- Własnie widzę - zaśmiałem się
- A teraz spadaj - powiedziała popychając mnie tak że to ja znalazłem się na podłodze poza łóżkiem
- Już mówiłem że nie jesteś delikatna?
- Tak, coś wspomniałeś..
Podniosłem się z podłogi i wyplątałem z koca. Spojrzałem się na siebie. Rzeczywiście byłem strasznie brudny
- A teraz marsz pod prysznic i na lekcje
- Z tym pierwszym się zgodzę
Złapałem ręcznik i poszedłem do łazienki. Po pięciu minutach wyszedłem okręcony ręcznikiem.
- Mógłbyś przynajmniej wziąć ze sobą ubranie - stwierdziła odwracając się
- Jestem u siebie nie? - zapytałem - A po za tym nigdzie się nie wybieram
Złapałem czyste szorty i szybko je założyłem
- Możesz już się odwrócić - powiedziałem siadając z powrotem na łóżku
- Ubieraj się szybko w strój i idziemy..
- Już przepadła ci właśnie druga lekcja - powiedziałem spoglądając na zegarek - Idź jeśli nie chcesz stracić całego dnia
Westchnęła i rzuciła torbę na podłogę.
- Co będziesz teraz robił? - zapytała
- Co? Ciekawa jesteś? - zaśmiałem się
- Wcale..
- Będę teraz przez cztery godziny spać, a potem może pójdę do miasta się upić, wrócę tutaj lub wynajmę jakąś kwaterę w rowie - zaśmiałem się - Jutro będę spał do późna. Gdy już mniej więcej wytrzeźwieję to zajmę się włóczeniem po okolicy
- Ciekawa przyszłość
- Nie mam żadnej przyszłości - prychnąłem - Końcówkę życia spędzę jako uczniak, śpiąc, odrabiając lekcję i tak w kółko
- Miałam wizję ciebie, starego pomarszczonego, zrzędliwego starca siedzącego na bujanym fotelu - powiedziała ze śmiechem
- Zapomnij - zaśmiałem się - ,,Żyj szybko, umieraj młodo'' - zacytowałem - Trafny w moim przypadku cytat. A teraz leć na lekcję bo się spóźnisz
- Nie idę - powiedziała
- Dlaczego? - zdziwiłem się
- Mnie też się już nie chce - powiedziała
- Nie żartuj, idź bo potem to ja będę miał przechlapane że dzięki mnie zrobiłaś sobie wagary
Wstałem z łóżka wyglądając przez okno.
- Akurat jest przerwa - powiedziałem - Wiem dlaczego nie chcesz iść..
- Dlaczego?
- Bo chcesz się nade mną poznęcać nie?
- Może.. - zaśmiała się
- Jak wrócisz już z lekcji to możesz do mnie zajść. nie bój się nie ucieknę. Będę tu przez cały czas. Możesz mnie drażnić do woli
Chlo?

Od Max'a C.D. Chlo

Spojrzałem na nią zaskoczony. Nagle odsunęła się w drugi koniec ławki
- Ty... - zacząłem bo aż mnie zatkało
- Wygrałam - powiedziała zadowolona i popatrzyła na mnie
- Nie do końca - powiedziałem nagle oprzytomniając - Jeszcze nie wygrałaś
- Ale..
- My się nie całowaliśmy, tylko ty to robiłaś, a w umowie było wspomniane o dwóch osobach i o namiętnym pocałunku - powiedziałem
- Ale..
- Nikt na razie nie wygrał zakładu - powiedziałem - Na razie - podkreśliłem - Za to coś ci udowodniłem
- Co takiego? - zapytała
- Że nie jestem gejem - powiedziałem - Inaczej bym teraz chyba zwymiotował
- Wiem przecież że nie jesteś - powiedziała - Ale gdyby coś się zmieniło to pamiętaj, że mam kolegę który..
- Nigdy - powiedziałem od razu - Nie jestem żadnym gejem!
- No dobra, nie unoś się - westchnęła - Jutro przegrasz zakład
- Chciałabyś - powiedziałem pewny siebie
- Zobaczysz - powiedziała i wstała
Ruszyła w stronę akademii.
- Zaczekaj - zawołałem i poszedłem za nią
- Co?
- Nic - powiedziałem - Ja też już wracam.
Wróciłem do swojego pokoju. Na drugi dzień planowałem zrealizować plan zdobycia żelek. Poszedłem na lekcję. Gdy wszedłem do sali zobaczyłem już siedzącą w ławce Chlo. Dzisiaj nie było nauczyciela i było zastępstwo więc mieliśmy razem lekcję. Przez całe zajęcia nie mogłem się skupić. W końcu wybawił mnie dzwonek. Podszedłem do Chlo
- Szykuj się na porażkę - powiedziałem
- Ja jeszcze nie zrezygnowałam - powiedziała - Potrzeba tylko czasu - zaśmiała się i poklepała mnie po twarzy i ruszyła korytarzem
Szybko ją dogoniłem i zacząłem iść obok niej
- Czemu za mną łazisz? - zapytała
Zatrzymałem się i zacząłem myśleć. Sam właściwie nie wiedziałem.
- Nie wiem - wzruszyłem ramionami - Tak sobie..
Spojrzała się na mnie i się zaśmiała. Nic nie powiedziała tylko ruszyła przodem. Ja zostałem w miejscu. Po chwili się zatrzymała
- Chodź - powiedziała - Jeśli chcesz..
- Gdzie idziesz? - zapytałem podchodząc
Chlo?

Od Chlo C.D. Max'a

-Chłopie, mi się zdaję, że dopadła cię ogromna deprecha! A wiesz, co na deprechę najlepsze jeeeest!- zaśpiewałam.- Żelek!
-Nie mam ochoty...- Maxinka przysłoniła się poduszką.
-WTF? Ty sobie ze mnie jaja robisz? Wiesz co, musisz iść ze mną egoisto! Jakąś laskę wczoraj dopadło jakieś zwierzę, a ja MUSZĘ mieć ochroniaża! Rozumiesz?
Zrobił zbolałą, pełną poczucia winy minę.
-Maxinko... Nie gadaj że to ty ją zaatakowałeś.... A jeśli tak... Pragnienie? Znam to uczucie, kiedy zamieniam się w ningę by zdobyć żelki. No już, wstawaj chłopie! Bo będę musiała udać chorą psychicznie, zabujaną dziewicę, która ofiaruje się swojemu wampirkowi.
-Chlo!!! To nie jest zabawne...
-Masz rację. Dziewice, rzadko są zabawne.
Max?

Od Marenee C.D. Nathaniela

Zdenerwowana nachyliłam się nad Nathem i spróbowałam go obudzić, ale chłopak chyba stracił przytomność na dłuźej. Zaczęłam wołać innych, aź w końcu przyszedł do nas jakiś chłopak.
Pomógł mi zanieść Nathaniela do szkoły, ggdzie zajęły się nim pielęgniarki, a ja cały czas siedziałam przy nim...

(Nath?)

czwartek, 12 czerwca 2014

Od Arianne-CD Max'a

Fuknęłam i wyszłam z jego pokoju. Poszłam do swojego i położyłam się na łóżko. Byłam wyczerpana. Mało snu.dużo rzeczy do zrobienia w dzień. Wzięłam książkę Max'a i zaczęłam ją czytać. Była dosyć ładnie napisana. Dochodząc do połowy,zasnęłam. Obudził mnie budzik. Zwaliłam go z półki i nakryłam się kordłą na głowę. Oczy same mi się zamykały. Na "śpiącego" poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. On dodał mk trochę rześkości. Ubrałam się i zaczęłam znowu czytać. Miałam godzinę do zajęć,więc nie musiałam się śpieszyć. Czytając ostatnie strony,popłakałam się. Otarłam łzy i poszłam się ubrać i umalować. Mój wybór padł na lekko malinową szminkę i tusz do rzęs. A z ubrań wybrałam spodnie jeansy,luźny sweter z motywem amerykańskim i buty na słupku w takim samym motywem. Zanim poszłam na zajęcia poczekałam na Max'a
-Od samego rana ty?-zapytał żałosnym tonem
-Coś ci nie pasuje? Masz swoją książkę-powiedziałam i podałam mu ją
-Nie uszkodziłaś jej?-zapytał od razu i zaczął pilnie ją oglądać.
-W nienagannyn stanie-rzuciłam sarkaztycznie


Max?

Od Max'a-CD Arianne

- Dobra, bierz tą książkę i sobie ją przeczytaj
- Tak zrobię
- Tylko nie przychodź gadać mi tutaj o jej zakończeniu
- Dlaczego?
- Bo pewnie ci się to nie spodoba i zaczniesz dramatyzować że ..
- Że?
- Przeczytasz sobie..
- Jak zacząłeś to skończ, o co ci chodzi?
- Domyślasz się co się stało na końcu książki?
- Piękne zakończenie: I żyli długo i szczęśliwie?
- Nie rozśmieszaj mnie - zaśmiałem się - Wręcz przeciwnie
- Czyli?
- Max zginie
- Poświęci się dla kogoś?
- Nie, kocha tylko jedną osobę Taigę, ale ona od niego odejdzie i będzie szczęśliwa z kimś innym. Max tak chciał. On sam wykańcza się przez chorobę. Ostatnie dni jego życia nie są za kolorowe. Ostatniego dnia żegna się z Taigą i odchodzi w las daleko. Chce być sam. Siada już zmęczony na kamieniu i czeka aż dopadnie go klątwa. Umiera w wieku 17 i pół lat. Może to nie jest wymarzona śmierć jaką sobie wyobrażał, ale nareszcie jest spokojny. Nie musi więcej cierpieć, już nic nie czuje..
- Ile razy ją czytałeś?
- Osiem, wydaje się bardzo fajna nie? Taka.. realistyczna. Max jest w 90% podobny do mnie - zaśmiałem się - Takie samo imię, wiek i.. nieważne
Wstałem z łóżka i podszedłem do okna.
- Nie stercz tak tylko bierz książkę i już idź - powiedziałem do niej - Koleżanki chyba ciebie szukają..
(Arianne?)

Od Max'a

Zajęcia skończyły się przed chwilą. Miałem już dość siedzenia na lekcji. Strasznie bolała mnie głowa. To był znak że czas na polowanie. Nienawidzę krwi. Tak jestem wampirem ale jej nie znoszę. Sama w sobie nie jest zła, ale nie mogę jej pić. Jestem chory. Tyle tylko dowiedziałem się od jednego faceta. Po wypadku chciałem zacząć życie od nowa. Nie udało się. Po tygodniu zaatakowałem jakąś kobietę. Byłem spragniony. W tamtej chwili nie myślałem co robię. Wtedy spotkałem faceta, który zdziwił się słuchając mojej historii. Oświecił mnie również w kwestii wampiryzmu. Opowiedział mi o tej szkole w której teraz się znajduję. Po kilku miesiącach było ze mną coraz gorzej. Wampir musi pić krew co najmniej raz na tydzień by nie umrzeć i nie wpaść w szał zabijania. Ja tej krwi nie znosiłem. Piłem by przetrwać, nie zabijałem z przyjemności jak inni w moim otoczeniu. Jestem chory, mój organizm nie toleruje krwi. Po kwadransie spożycia jej jest mi nie dobrze. Ból głowy wtedy jest okropny, ale muszę. Muszę to robić by żyć. Nie raz zastanawiałem się czy takie życie może być dobre. Otóż nie. Cztery razy w miesiącu cierpisz, nic nie możesz zrobić. Pozostaje tylko kwestia pogodzenia się lub śmierci. JA wybrałem to pierwsze, choć z początku nie było to wcale łatwe. Nie znam wampira który by miał te same problemy co ja. Nie jestem aż taki silny i szybki jak one. Różnie się, można powiedzieć że jestem zwykłym człowiekiem tyle że z kłami. O swoim poprzednim życiu sprzed wypadku też nic nie wiem. Co noc śni mi się ten sam sen i pozwala odkrywać mi chociaż jeden szczegół. Dziś widziałem we śnie dziewczynę, młodą , piękną, brunetkę. Uśmiechała się, była wesoła. Potem widziałem siebie, w lustrze. Trzymałem gitarę zawieszoną na szyi, a obok mnie stał wysoki chłopak. Byliśmy tego samego wzrostu. Nie wiek kim były postacie. Przyjaciele? Rodzina? Nie wiem. Pewne jest tylko to że dziś znowu położę się spać i poznak kolejne szczegóły tamtego życia.
- Koniec lekcji - powiedział profesor patrząc się na mnie
Ocknąłem się i rozejrzałem po sali. Nikogo nie było. Przy drzwiach czekał nauczyciel
- Idziesz czy zamierzasz tu nocować? - zapytał
- To drugie - odburknąłem wychodząc z ławki i przerzucając plecak przez ramię
- Dobrze się czujesz? - zapytał spoglądając na mnie i zniżając ton
- A co?
- Blado wyglądasz
- Bo dziś jest czwartek - odparłem jakby to miało jakieś znaczenie - Jeden niezwykle głupi dzień w tygodniu
Nienawidzę czwartków, bo właśnie wtedy muszę zapolować, muszę wypić krew. Oczywiście, nie musi być to czwartek,ale ostatnim razem piłem krew właśnie w ten dzień, a polowanie zawsze przedłużam do ostatecznego dnia.
- Do widzenia - powiedziałem i ruszyłem korytarzem zapatrzony w podłogę. 
Wyszedłem na dwór. Słońce jeszcze utrzymywało się wysoko na niebie, mimo że było już dawno po siedemnastej. Poszedłem do akademika. Zostawiłem plecak i wróciłem z powrotem na dwór. Jak co tydzień wybiorę się do lasu. Zapoluję na jakieś zwierzę, wypiję krew i do końca dnia będę zwijał się z bólu. Taka prawda, nie można jej zmienić. Westchnąłem oglądając się wokół siebie. Na dzisiaj wszystkie lekcje się skończyły. Teraz był czas wolny. Tylko kujoni zostali w pokojach ucząc się na kartkówki, sprawdziany czy tu dzież inne. Ruszyłem przed siebie, nie spiesząc się. Po pół godzinie zawędrowałem wystarczająco daleko. Nagle usłyszałem czyjeś głosy. Poszedłem w tamtym kierunku. Troje turystów urządziło sobie biwak. Kobieta, jedna z obozowiczów oddaliła się od namiotów. Zbierała drewno. W ułamku sekundy stanąłem przed nią i spojrzałem się jej w szeroko otwarte oczy
- Nie krzycz - poleciłem
Blondynka ani drgnęła. Była przestraszona, lecz nic nie powiedziała. Spojrzałem się na jej szyję wyczuwając puls. Westchnąłem. Muszę się pośpieszyć zanim ktoś zacznie jej szukać. Nie zabijam ludzi. Zdarzyło mi się kilka razy przez moją głupotę. Postanowiłem sobie udowodnić że wytrzymuję bez krwi kilka dni. Ale za każdym razem gdy głodowałem a zjawiała się okazja na zdobycie świeżej krwi zawsze ją wykorzystywałem. Podszedłem do niej i zatopiłem kły w jej gorącej szyi. Wypiłem trochę krwi. Gdy poczułem się lepiej przestałem. Wiedziałem że to tylko tymczasowe odczucie ulgi. Spojrzałem na kobietę
- Teraz zaczniesz biec z krzykiem, powiesz że napadło cię jakieś zwierzę, masz zapomnieć o tym co tu się stało - rozkazałem i uciekłem z tego miejsca jak najdalej. Słychać było tylko krzyk i zamieszanie. Zacząłem kierować się na północ. Nie chciałem być teraz w akademii ani w pobliżu kogokolwiek. Zatrzymałem się dopiero po dziesięciu minutach. Oparłem się o drzewo opierając ręce o kolana. Pozostawało tylko czekać. Nie musiałem długo tego robić. Oblała mnie fala gorąca. Czułem się jakbym miał ponad 40 stopni gorączki. Oczy zaczęły mi łzawić. Nie widziałem dobrze całego otoczenia przede mną. Wszystko się rozmazywało lub zanikało. To nie było najgorsze, najgorsze miało przyjść kilka minut po tym. Zaczął dusić mnie kaszel, plułem krwią. Opadłem na kolana łapiąc się za brzuch. Wszystko we mnie się paliło. Ból głowy i całego ciała był nie do opisania. Wiedziałem że kiedyś to minie. Z czasem.. Czasami trwało to pięć, dziesięć minut, niekiedy trwało trochę dłużej godzina, dwie. W tamtym czasie chciało się jedynie mieć przy sobie broń by strzelić sobie w łeb i nic nie czuć. Tak właśnie się czułem. Było mi duszno, niedobrze. Czasami zdarzało mi się zemdleć, lecz kolejny atak bólu szybko mnie wybudzał z błogiego snu. Po kilku minutach się skończyło. Wszystko zniknęło. Pozostał tylko słaby ból głowy, pamiątka po dzisiejszych zdarzeniach. Podniosłem się z ziemi. Ubranie było całe przesiąknięte krwią i pobrudzone błotem.Kolejna para ubrań do wyrzucenia - pomyślałem. Zacząłem iść w kierunku akademii. O tej porze zaczęła się kolacja. Uczniowie są w stołówkach, więc będzie prosto prześlizgnąć się przez korytarz do pokoju. Jutro nie zamierzałem pójść na lekcje. Chciałem zrobić sobie przerwę. Ruszyłem leśną drogą. NA głównym placu było pusto. Ruszyłem biegiem przez podwórko aż a końcu wpadłem na kogoś.
- Zejdź mi z drogi ty.. - spojrzałem w górę to był nauczyciel
- Słucham?
- Przepraszam pana, poprostu źle się czuję
- Może pielęgniarka..
- Nie potrzeba, pójdę się przespać - powiedziałem i zacząłem biec jeszcze szybciej przed siebie
Znowu na kogoś wpadłem
- Przepraszam, śpieszę się proszę pani - powiedziałem patrząc się w podłogę by nie stracić równowagi
Wyminąłem postać i zacząłem kierować się do pokoju. Nagle ktoś złapał mnie za rękę
- Proszę pani? - zapytał znajomy głos - Co taki milutki się zrobiłeś?
- To ty Chlo? - spojrzałem na dziewczynę - Myślałem że to.. Nieważne, do soboty - urwałem i uwolniłem swoją rękę idąc do swojego pokoju
Zamknąłem za sobą drzwi i położyłem się na łóżko. Nie miałem teraz siły i chęci by się wykąpać i zmienić ubranie. Zamknąłem oczy pozwalając sobie na zatopienie się w przeszłości. Śniło mi się to samo co dzisiaj. Oprócz tego widziałem kolejną postać. Byliśmy w domu a on wszedł cały przemoczony. Na dworze padało. 
- Musimy pogadać - przemówił podchodząc szybkim krokiem w moim kierunku.
Przebudziłem się ciężko oddychając. W pokoju było duszno. Z ciągnąłem koszulkę i rzuciłem ją na podłogę. Pozostałem w samych szortach. Było mi trochę chłodniej. Położyłem się z powrotem na łóżko. Szybko zasnąłem. Nad ranem ktoś dobijał się do drzwi.
- Max?!
- Odejdź - powiedziałem - Dziś nigdzie nie idę
- Lekcje zaczynają się za pół godziny
- Super - powiedziałem - Idź zająć mi miejsce Chlo, ja tylko się ubiorę i już idę 
- Będę czekać
- OK - westchnąłem
Wcale nie zamierzałem dzisiaj się stąd ruszać. Po pięciu minutach ktoś wbił mi się do pokoju.
- Wstawaj! - krzyknęła mi nad uchem
Otworzyłem oczy zasłaniając promienie słońca wpadające do pokoju.
- Zasłonisz rolety? - zapytałem
- Lekcje są za kilka minut a ty nadal leżysz?
- Już ci wczoraj mówiłem że dziś nie idę
- Dlaczego?
- Bo mi się nie chce - odparłem - Byłabyś taka dobra i zasłoniła, bo jak już wspomniałem słońce mnie razi
- Rusz się sam i to zrób - powiedziała
- Super.. - westchnąłem
- Wczoraj zażyłeś kąpiel błotną? - zapytała spoglądając i podnosząc moje ubranie
- W pewnym sensie - zabrałem jej koszulkę i rzuciłem pod łóżko - Odmładzająca - stwierdziłem - Poczujesz się jak w niebie lub piekle, zależy co wolisz
- Jesteś bardzo zabawny
- Wiem, nie pierwsza mi to mówisz.. a odnośnie zajęć, już jesteś spóźniona zaczęły się pięć minut temu.. Jak będziesz wychodzić to zamknij za sobą drzwi, chce się przespać - powiedziałem zakładając poduszkę na głowę

Chlo? Wiem, dziwny post ale w końcu wymyśliłam jakie Max ma lęki, słabości i tajemnice XD

środa, 11 czerwca 2014

Od Nathaniela C.D. Marenne

- Co? - odparłem się o ścianę. - Zakl...
Zacząłem szybko oddychać i po prostu zacząłem biec przed siebie. Wybiegłem ze szkoły, wbiegłem do lasu, odparłem się o drzewo i skryłem twarz w dłoniach. Czułem, że zaraz głowa mi pęknie, byłem ogłuszony, wszystko się rozmazywało...
- Nat? - obok mnie pojawiła się Marenne. - Co się dzieje.
- Ja... - poczułem przeraźliwy ból i zemdlałem.

(Marenne?)

Od Arianne-CD Nathaniela

-Cóż. Zanim wróciłeś,miałam plany,żeby rozszyfrowywać moje notatki,ale skoro jesteś,to może dojdzmy na wybrzeże,posiedzimy tam do zmroku a jak wrócimy do akademii,to może jakaś pizza i jakiś film?-zapytałam,gdy Daniel oddalił się od nas
-Świetny pomysł-przyznał. Szliśmy jeszcze jakiś czas rozmawiając i śmiejąc się. Doszliśmy nad wybrzeże. Słońce chyliło się ku zachodowi. Uśiedliśmy na wydmie(?) . Wpatrywaliśmy się w kulę słońca powoli stającą się coraz mniejszą. Zaczął wiatr wieczorny wiatr. Ręce zaczęły mi dygotać.
-Pięknie tu,prawda?-zapytałam
-Tak. Zimno ci?-zapytał opiekuńczo Nathaniel
-Troszkę. Ale znośnie-odpowiedziałam
-Masz kurtkę-powiedział i zdjął z siebie kurtkę
-O nie. Bo to tobie będzie zimno-zaprzeczyłam
-Nie. Zakładaj i nie dyskutuj. Jeśli chcesz,możemy już wracać-powiedział i przykrył mi ramiona swoją kurtką. Pachniała perfumami. Bardzo ładnymi,męskimi perfumami
-Wracajmy.-pokiwałam głową

Nat?

Od Marenee C.D. Nathaniela

- Przyjaciółką - powiedziałam niechętnie. - Znamy się niemal od urodzenia...
- A Ty? Szukałaś mnie? - zapytał nagle.
- Ja... Chyba tak, ale nie przyznałam się do tego przed samą sobą. Nie chciałam Cię znaleźć, by zaklęcie nadal działało - mruknęłam.

(Nat?)

Od Nathaniela C.D. Arianne

- Tak. Też tak myślę. To ja pójdę do szkoły, bo mieli mi pokój przygotować. Jakbyś chciał pogadać to pomyśl i poczekaj przy schodach, znajdę Cię - po tych słowach Daniel poszedł.
- Ciekawe jak Cię znajdzie.
- Telepatia bliźniacza, u ludzi też się zdarza podobno. Możemy już o nim nie mówić? Co robimy przez resztę dnia? - zapytałem uśmiechając się.

(Arianne?)

Od Daniela C.D. Chlo

- Widzę, że na twardego przeciwnika w gadatliwości trafiłem. No może to i dobrze, bo widzisz, jak za długo nie mam z kim pogadać to łapie mnie psychoza i zaczynam rysować, czego tak naprawdę nienawidzę, a co dość lekko mi przychodzi i dość ładnie wygląda, kiedy jest skończone. Znienawidziłem to około dziesiątego roku życia kiedy zostałem złapany na malowaniu graffiti na murze szpitala, o co mnie zresztą dyrektor placówki poprosił, jednak nie poinformował policji i trafiłem na dołek.
- No, gadatliwy jesteś - odparła.
- A tak... Co lubisz wspinaczkę, wolny spacer, adrenalinę?

(Chlo?)

Od Chlo C.D. Daniela

-Spoko! Podoba mi się. Już od dłuższego czasu tkwię tu i starzeję się...
-Bardzo stara, jesteś serio. Aż zaczęłaś się kurczyć!
-Ha, ha, ha! Bardzo zabawne. A tak w ogóle gdzie chcesz mnie zabrać? Wiesz, jeżeli będzie fajnie, cyknę selfie i wyślę mamie : mamo, zobacz, mam braciszka! Już wiem co powiedział by na to tata : Chlo, pamiętaj, to ty decydujesz co chcesz zrobić. Jakby chłoptaś srawiał jakieś problemy, walnij go tam, gdzie słońce nie dochodzi! I dosyć ładną masz mordę, tak w ogóle. Fajne oczy. Spójrz na moje! ni to niebieskie, ni to brązowe, zielone tym bardziej! Dobra. To gdzie idziemy?- kończąc swój monolog uśmiechnęłam się zawadiacko.
Daniel?

Od Nathaniela C.D. Marenne

- Tak, nawet dobry. Ale jakim potworem musiałbym być, żeby osoba, którą znałem, a może i kochałem wolała, żeby o niej zapomniał.
- A może tak było prościej?
- Prościej? No tak potwór musi być strasznie uciążliwy.
- Nie byłeś potworem! Znaczy... Nie musiałeś być potworem, może ta osoba chciała Ci dać szczęście.
- Mówisz o tym, jakbyś coś o tym wiedziała... Kim dla mnie byłaś? Proszę, powiedz mi.

(Marenne?)

Od Arianne-CD Nathaniela

-Spokojnie,Danielu. Możecie mówić o tych sprawach przy mnie otwarcie.Nie zdradzę waszych osobistych spraw,jeśli o to ci chodzi A poza tym,muszę wiedzieć trochę więcej. Prowadzę własne "śledztwo". Chcę rozszyfrować amnezję Nathaniela i odnaleźć "cudowny sposób" na odzyskanie jego pamięci. I jeszcze ma znak mojej lojalności i gwarancji mojego wsparcia-powiedziałam
-Jaki znak?-zaciekawił się Danny. Nathaniel pokazał mu diament,który mu wytworzyłam
-Jestem diamentową. Umiem robić takie rzeczy-wyjaśniłam
-Jest piękny-przyznał z zachwytem
-Dziękuję,starałam się. Mam nadzieję,że przyniesie szczęście nie tylko jemu ale i tobie.-powiedziałam

Nathaniel?Daniel?

Od Daniela C.D. Chlo

- Spokojnie. Nie chciałem Cię urazić - odparłem.
- Ale Ci się udało.
- Mogę Ci to wynagrodzić - odparłem z normalnym u mnie uśmiechem.
- No ciekawe jak. Kupisz mi żelki?
- Hmm, widzę, że mam do czynienia z Żelkową Damą... Dobrze kupię Ci żelki i zabiorę Cię w jedno miejsce. Dobrze?

(Chlo?)

Od Nathaniela C.D. Arianne

- A no tak, odziedziczyłem po mamie srebrną plamkę przy źrenicy - odparł Danny.
- A jaka była, mama?
- Nie pamiętam do końca, bo byłem mały kiedy zniknęli... Ale pamiętam jak mi śpiewała i nosiła, była kochana...
- A ojciec - pytałem dalej.
- Nigdy mnie nie nosił. Nie śpiewał. Po prostu siedział w swoim staroświeckim fotelu i patrzył się na mnie, miał dziwny wyraz oczu... Jakby miał kogoś bliskiego na sumieniu, na przykład syna, a mojego brata... Długo się znacie? - zapytał.
- Wystarczająco długo.

(Arianne?)

Od Marenee C.D. Nathaniela

Westchnęłam ciężko, patrząc w jego oczy pełne nadziei, że wreszcie się czegoś dowie.
- Nathan, a jeśli to nie ma sensu? - mruknęłam.
- Moja przeszłość nie ma sensu?
Wzruszyłam ramionami.
- Przeszłość to przeszłość. Minęła, już się nie liczy - powiedziałam cicho.
- Oczywiście, że się liczy, o czym Ty mówisz? - zapytał zadziwiony.
- Nat, byłeś związany z pewną osobą... Na zawsze. I wydaje mi się... Nie sądzisz, że taka amnezja jest jedynym sposobem na rozdzielenie?
Nathaniel zmarszczył brwi.
- Nic nie rozumiem - stwierdził. - Jak związany? Z kim? Po co nas rozdzielać...
- Przeznaczony osobie, którą kiedyś znałeś, ale niekoniecznie z nią szczęśliwy. Czy to nie najlepszy pomysł, na takie rozdzielenie..?

(Nathaniel?)

Od Chlo C.D Daniela

-Ja nawet kota nie potrafię narysować, gdy nie mam wizji. A to.- wskazałam na obrazek.- Wygląda tak bosko, jak tort z żelków. A tak w ogóle, jestem Chlo. A ty?
-Jestem Daniel. Miło mi.
-Daniel? Ten Daniel o którego biją się takie dwie laski?
-Nie, chyba pomyliłaś mnie z Nathanielem.- chłopak przewrócił oczyma.- Już od początku słyszę : Cześć Nathaniel! Co tam Nat?
-To musi być strasznie wkurzające... Nie zirytowałeś się jeszcze? Gdyby mnie mylono z moją siostrą, której nie mam... Byłabym wściekła. Ale jest spoko.
-A co ty taka niska?- spytał i uśmiechnął się szyderczo. Zaczęłam się wkurzać.
-A co ty taki głupi?- przedrzeźniłam go.

Daniel?

Od Chlo C.D. Max'a

-Jaki wielki problem.... Ja nie mam z tym problemu. Zobacz, jaka jestem szczęśliwa! A po za tym, teraz wszystkie będą chciały się z tobą przyjaźnić.... Wiesz, brak popędu seksualnego. Jednak nie licz, że się przy tobie rozbiorę.
-A co z chłopakami?
-Wiesz, poznałam ostatnio jednego geja... Jest dosyć przystojny... Może się zakolegujecie?- mówiąc to zrobiłam słodką minkę.
-Zapomnij! A jak ci tam idzie z panem...
-Nie przypominaj! Jesteś od niego o niebo lepszy! On chciał mnie zaprosić na PARÓWKI!!! Rozumiesz? PA-RÓW-KI!
-Wow... To masz przechlapane...
-Uh, zamknij się! Ale skoro jesteśmy już przy tym temacie, niech stracę.... - nabrałam powietrza i wypuściłam je z cichym westchnieniem. Bez zbędnych słów przysunęłam się do niego....i pocałowałam go.
Maxinko? I co ty na to? * W tle kibice skandujący : Chlo! Chlo!*

Od Arianne-CD Nathaniela

Westchnęłam.
-To może spacer po wybrzeżu?-zapytałam po chwili namysłu
-Mi pasuje-odpowiedział Nat
-Mi też-potwierdził Daniel
-No to idziemy-powiedziałam ochoczo i poszliśmy powoli w kierunku wybrzeża.
-Arianne,możesz mówić mi Danny-powiedział Daniel w pewnym punkcie rozmowy
-Okeej. Więc Danny. Wiedziałeś,że masz brata i to na dodatek bliźniaka?-zapytałam
-Domyślałem się.-odpowiedział
-Pewnie musicie czuć się nieswojo. Spotkać się po 19 latach. Zadam Ci dziwne pytanie,ok?-zapytałam
-Pewnie-zaśmiał się
-Pokażesz mi swoje oczy?-zapytałam
-Po co?-zapytał zaskoczony
-Ona chce sprawdzić,który z nas ma ładniejsze oczy-zauważył Nathaniel. Danny wzruszył ramionami i pokazał mi swoją twarz
-I co? Który ma ładniejsze?-zapytał pewnym tonem Daniel
-Nie chodziło mi o to,który ma ładniejsze tylko o to,który ma je bardziej błękitne-uśmiechnełam się
-Więc?-zapytał Nat
-Nathaniel ma krystalicznie czysty błękit. Po tym będę was odróżniać-odpowiedziałam


Nat,Danny?

Od Nathaniela C.D. Arianne

- Dla mnie spoko - odparł Daniel.
- Jest jedno ale, nie możemy wychodzić poza mury. Możemy jakoś wyprosić kawę od kucharek, ale to prawie niemożliwe...
- A no widzisz, Arianne, ja taki bardziej nowy i niereformowalny jestem.
- Właśnie widzę - odparła Arianne.
- Ale może tak nas rozpoznasz - odparłem trochę zirytowany.

(Arianne?)

Od Arianne-CD Max'a

-Coś jeszcze proszę pana?-zapytałam lekko cynicznie i wywróciłam oczyma
-Nie-uderzył we mnie sarkazmem
-Masz szacunek do rzeczy innych. Czy wyglądam na rozpieszczoną dziewczynkę,która będzie jadła i piła i spała z tą książką?-zapytałam
-Szczerze?-zapytał i się roześmiał
-Nie musisz odpowiadać. Uznaj to jako pytanie retoryczne-odpowiedziałam i wykrzywiłam usta

Max?

Od Arianne-CD Nathaniela

Otworzyłam szeroko oczy. Nie spodziewałam się aż takiego chirurgicznego podobieństwa. Nathaniel chyba wyczuł moje zszokowanie i ustał przy swoim bliźniaku
-Wow. Będzie ciężko,ale was odróżnię. Jestem Arianne-przedstawiłam się i wyciągnęłam dłoń do powitalnego gestu
-Miło mi. Jestem Daniel-uśmiechnął się i uścisną mi dłoń
-Tak,teraz już wiesz,kto jest moim bratem-powiedział Nathaniel
-Już wiem. Posłuchajcie,może wyskoczymy po zajęciach na jakąś kawę czy coś?-zaproponowałam. Chciałam w ten sposób znaleść jakieś różnice pomiędzy nimi. Napewno charakter. Ale po nim nie poznam,który to Nathaniel a który to Daniel

Nathaniel lub Daniel? Nie dajcie się prosić :3

Od Daniela

Minęło kilka dni odkąd byłem w Akademii. Dość dziwnie się tutaj czułem ze względu na to, że często byłem mylony z Nathanielem. Tak naprawdę nawet jak we dwóch staliśmy to każdy wołała dwóch Nathanieli, nie wiem czy ktoś w ogóle znał moje imię.
Siedziałem spokojnie patrząc się w dal. Na wietrze kwiaty spadały z drzew i unosiły się nad wodą i całym parkiem.


Z przyzwyczajenia zacząłem pstrykać palcami i gwizdać. Wstałem i poszedłem na boisko żeby trochę pograć i się wyżyć. Kiedy tam doszedłem nikogo nie było, ale na środku leżała całkiem nowa piłka. Kopnąłem w nią, ona odbiła się od muru i wróciła do mnie. Wciąż tak kopałem, później trochę poodbijałem piłkę. Usiadłem na ziemi i zacząłem bazgrać patykiem w ziemi, po chwili moim oczom ukazał się obraz pięknej rozwiniętej róży trzymanej w dłoni kobiety.
- Ładne - usłyszałem z tyłu.
- Dziękuję, ale to amatorszczyzna - odparłem i odwróciłem się.


(Kto dokończy?)

Od Nathaniela C.D. Arianne

- Tak trochę....
- Coś jak żywe lustro - odparł głos za mną. Odwróciłem się i zobaczyłem siebie. - I do bardzo dobre lustro.
- Daniel? - zapytałem niepewnie.
- Nie, dla Ciebie Danny, braciszku.

(Arianne?)

Od Max'a-CD Chlo

- Co ty chcesz od moich kłów? - spojrzałem na nią podejrzanie
- Schowaj je - poleciła
- Zapomnij - pokręciłem głową - To ja decyduje co będę robił
Uśmiechnąłem się i odszedłem kilka kroków
- Zapomnij o wygranej - zastrzegłem - Ze mną nie wygrasz, już wygrałem
- Jeszcze nie! Nie całowałeś się z tamtą dziewczyną
- Fakt - powiedziałem - Ale może się to niedługo zmienić..
- Zapomnij, to ja wygram
- Już przegrałaś - zauważyłem - Jutro przyjdę odebrać żelki.. a może dzisiaj? - zaśmiałem się
- Stój! - krzyknęła - Nie oddam ich - powiedziała
- Będziesz musiała.. może innym razem wygrasz? - wsadziłem ręce w kieszeń i zacząłem wolno odchodzić w stronę ławki znajdującej się kilka metrów od nas. Siedziała tam dziewczyna wskazana przez Chlo.
- Hej - zagadałem
- Cześć - odparła
- Jestem Max - przedstawiłem się (aż się dusiłem od tej dobroci) 
- Ja jestem Elisabeth
- Piękne imię - powiedziałem - Masz ochotę na spacer? - zapytałem sprawiając wrażenie miłego
- Czemu nie.. - powiedziała wstając z ławki
Przeszliśmy tylko kilka kroków a ktoś zaczął wrzeszczeć
- UWAAAGA!!! - obejrzałem się za siebie i zobaczyłem Chlo biegnącą w naszą stronę jak opętana
Potknęła się o własną sznurówkę i się przewróciła upadając na mnie.
- Co do jasnej.. - urwałem
- On jest gejem - powiedziała nagle Chlo - Radziłabym ci na twoim miejscy trzymać się od niego z daleka...
- Że co?! - zapytałem zaskoczony - Ja nie..
- Nie musisz się niczego wstydzić - powiedziała Elisabeth - Rozumiem..
- Ale ja wcale nie..
- Do następnego razu - powiedziała odchodząc
- CO TY ZROBIŁAŚ?! - krzyknąłem spoglądając na Chlo
Zatkała uszy i popatrzyła się na mnie, dopiero gdy się wyciszyła odetkała je i zaczęła się śmiać.
- Przez ciebie przegrałem zakład! - krzyknąłem - Ona nigdy się ze mną nie umówi, a co gorsza zmarnowałaś mi szanse na wygraną! - powiedziałem głośno
- Świetna zabawa - zaśmiała się - Widziałeś jej minę?
- Gdybyś nie wgniatała mojej twarzy w ziemię na pewno bym zobaczył - powiedziałem oburzony - Na dodatek zostałem gejem, teraz będę znany na pewno w całej szkole, a komu to zawdzięczam??! CHLO!
- Bez przesady..
- Jestem spalony u każdej dziewczyny w szkole, a chłopaki nawet się do mnie nie zbliżą i będą mnie omijać na kilometr! Początek roku zapowiada się fantastycznie...
Wstałem z ziemi otrzepując zakurzone ubranie. Podszedłem do ławki i na niej usiadłem zamykając oczy. Nie dość że przegrałem to jeszcze jestem skończony
- Chol*ra - westchnąłem pod nosem
Chlo? XD PS. Przypominam Chlo że ty też nie wygrałaś. ^ ^

Od Max'a-CD Kasandry


- Nie musiałaś jej grozić - wróciłem myślami do tamtej dziewczyny - Mogłem ją zahipnotyzować
- Moja metoda jest lepsza - zaśmiała się
- Jak uważasz - westchnąłem zrezygnowany - idziemy?
- Mhm
Poszliśmy do niej. Napisała jakiś idiotyczny kontrakt
- Czy ty oby nie przesadzasz? - zapytałem spoglądając na punkty zapisane na kartce
- Nie, to moje zabezpieczenie
- OK, a nie możesz tego skrócić/
- Wszystko tu opisane jest ważne, podpisuj albo nie idziemy
- Daj długopis 
Wziąłem od niej coś do pisania. Podpisałem się na dole strony i oddałem ,,dokument''
- Masz - powiedziałem wręczając jej kartkę - A teraz idziemy
(Kasandra?)

Od Max'a-CD Arianne

 Inna strona? - zapytałem - Czyli jaka?
- Ta lepsza - odpowiedziała podchodząc bliżej - Mogę? - podniosła książkę leżącą na biurku
- Skoro tak ci zależy - westchnąłem- Znam tę książkę na pamięć, w późniejszych rozdziałach Max dowie się że jego dotychczasowy ,,ojciec'' nie jest jego ojcem, Max wpadnie w poważne tarapaty. Prawdziwy jego ojciec będzie miał drugiego syna, co za tym idzie że Max ma brata Neil'a a potem..
- Wystarczy - powiedziała - Sama sobie doczytam
- Jak chcesz - powiedziałem - Tylko mi jej nie zniszcz - zastrzegłem od razu 
-OK
- Nie pognij, nie porwij, nie ubrudź 
- Dobrze - kiwnęła głową
- I oddaj ją za tydzień
(Arianne?)

wtorek, 10 czerwca 2014

Od Arianne-CD Nathaniela

-Nie będę. Poznam cie po diamencie-przypomniałam
-Faktycznie. A co to?-zapytał i wziął w ręce mój notatnik.
-Notatnik. A w nim notatki które próbowałam połączyć i ci pomóc. Wiesz,zaklęcia,amnezje i takie inne-odpowiedziałam lekko zawstydzona. Chłopak uważnie czytał moje bazgroły
-Hmm...dużo ciekawych rzeczy tu piszę-przyznał podnosząc wzrok na mnie
-Myślisz? Będzie ciekawie codziennie widząc błękitne oczy razy dwa-uśmiechnełam się lekko

Nathaniel?

Od Brian C.D. Andrew

[...] Przełknęłam ciężko ślinę. Nie chciałam, aby ktokolwiek wiedział o tym, że jestem przeklęta. Moja historia z tym miejscem skończyłaby się, za nim jeszcze się zaczęła. Nie mogłam na to pozwolić.
- Ja... Ymm... Jestem chora, taak. Znaczy uczulona. Okropna wysypka - wytłumaczyłam z lekkim uśmiechem. Pokręcił trochę nosem, ale chyba to łyknął.
- Rozumiem. Nie jest ci w nich gorąco? - zapytał.
- Troszeczkę, ale można się przyzwyczaić - odparłam.
- Może cię zaprowadzić do gabinetu? - zaproponował chłopak. Chciałam go spławić, ale coś nakazywało mi się zgodzić. Jakbym słyszała w głowie głos Aarona: "Poznasz nowych kolegów!".
- Naprawdę, mógłbyś...? Byłabym bardzo wdzięczna - powiedziałam cicho.
- Pewnie, chodź. To niedaleko. - Ruszył przodem, a ja byłam tuż za nim.

(Andrew?)

Od Chlo C.D. Andrew'a

-Gościu, ja sama nie ogarniam gdzie mam pokój! Znaczy się, mam 8 ( chyba). Wczoraj miałam. Kiedyś nawet spałam, oczywiście przez przypadek, w czyimś łóżku! Oczywiście, laska której to było łóżko mnie przegoniła, ale sam fakt się liczy! Wiem tylko że mam widok na toy-toya. Fajnie, nie?
-Bardzo. Widoki godne królów.
-Czasem tak. Zdziwiłbyś się ile dziwnych akcji dzieje się pod toy-toyami. Zostanę twórcom serialu : toy- toyowe przygody, sezon I. Bosko, nie? Możesz zostać jednym z bohaterów. Staniesz sobie koło jakiejś dziewczyny i urządzisz jej awanturę, w trakcie której zaatakują cię różowe wiewiórki. Co ty na to?
Andrew?

Od Nathaniela C.D. Arianne

- Nic się nie stało to było nawet przyjemne - odparłem.
- I jak? Czego się dowiedziałeś? - pytała.
- Tak naprawdę niczego... Jest jakiś mnich, który może zdjąć to zaklęcie, ale zniknął i dyrektorka obiecała go odnaleźć. A i jest jeszcze coś...
- "M"? - mówiąc to odsunęła się.
- Nie... Mam brata, bliźniaka.... Ma na imię Daniel, mieszka w Stanach, ale nie z rodzicami.
- Dlaczego?
- Nie wiem... Ale się dowiem, podobno ma tutaj przyjechać, a może i nawet zostać. Więc mam nadzieję, że nie będziesz nas mylić.

(Arianne?)

Od Kasandry C.D. Max'a

Zatrzymałam się gwałtownie, a chłopak na mnie wpadł. Rozejrzałam się i zobaczyłam młodą dziewczyną podsłuchującą nas. W pewnej chwili zaczęła uciekać.
- Stój, suko! - wyrwałam za nią. Po chwili przycisnęłam ją do muru. - Co słyszałaś?
- Nic... - wykrztusiła.
- I tego się trzymajmy, a w razie czego wyrwę Ci język...
- Co się nad młodszymi znęcasz? - zaśmiał się Max.
- Zobaczysz jej teczkę, zimna, krwiożercza suka i zabójczyni... To co idziemy do mojego pokoju podpisujemy umowę i idziemy tam, tak?


(Max?)

Od Max'a - C.D Kasandry

- Tsa.. - zaśmiałem się - Ja się niczego nie boję..
- Czyżby? - zapytała
- Tak - kiwnąłem głową
- Nie była bym taka pewna, nie wiesz co tam zobaczysz
- Co by to nie było to i tak się tego nie przestraszę
- Zbyt pewny siebie jesteś - powtórzyła - Może cię to zgubić
- I co dalej?
- Co ,,i co dalej''?
- Chodzi mi o tą legendę czy coś tam co opowiadałaś
- Opowiem ci później..
- Czemu nie teraz?
- Już powiedziałam
- Przecież nie jestem małym dzieckiem - dodałem - Jeśli ktoś miałby uciekać z krzykiem to będziesz to ty - zaśmiałem się
- Nie sądzę - odparła ruszając dalej
Kasandra?

Od Andrew'a c.d Chloe

Wywróciłem oczami i poszedłem z Chloe do akademii.
Przez całe 5 km zastanawiałem się, czemu tą szkołę taksówkarz nazwał przeklętą...
Z zamyślenia wyrwał mnie głos dziewczyny.
-... no i tam właśnie jest ta fontanna gdzie przesiaduje na przerwach większość osób.
-ee jaka fontanna?-spytałem.
-nie słuchałeś mnie-bardziej to stwierdziła niż zapytała.
-przepraszam, zamyśliłem się.-odparłem
-jak zwykle-wywróciła oczami.
Stanęliśmy przed gmachem.
-oto akademia-powiedziała Chloe.
Spojrzałem przed siebie.
Bardzo wielki pałac i elegancki.
-na początku przy wejściu jest recepcja. tam dostaniesz informacje o szkole, plan i klucz od pokoju z jego numerem.-powiedziała.
-dzięki.
Weszliśmy do środka.
Wielki hall.
Z marmurową posadzką, kolumnami... o kurcze.
-dobry wieczór, czy mogę prosić o klucz i informacje?-zapytałem panią na recepcji.
Ona tylko poprosiła o nazwisko i podała mi srebrny ozdobny klucz i plik kartek.
-Dziękuję-odpowiedziałem kulturalnie i podszedłem do schodów.
-nie zwracaj uwagi. nie jest to za mila osoba-powiedziała Chloe, która czekała na mnie.
-mam pokój numer 69... gdzie to?-zapytałem a ona zaczęła sie śmiać.-co jest?-zapytałem
-nic nic. tylko numer pokoju. haha-zasmiałą się.
-serio...-wywrociłem oczami.
-no dobra chodź do windy, nie chce mi sie zasuwać na 4 piętro schodami.
Poszliśmy do windy i Chloe wcisnęła czwórkę i poszybowaliśmy w górę.
Okazało się, że pokój mam blisko windy i schodów, a okno wychodzi na ogród.
-fajny masz widok-powiedziała dziewczyna wyglądając przez okno.
-no jasne.-odparłem.-a ty gdzie mieszkasz?-zapytałem.

[Chloe?]

Od Chlo C.D Max'a

-Spodziewałam się takiego obrotu sprawy...- powiedziałam z rezygnacją.- Ale dla limitedów wszystko... - wyjęłam z plecaka odświeżacz oddechu o zapachu żelków. Nic nie mówiąc pstryknęłam palcami i chłopak otworzył usta. Jak ja kocham magię! Napsikałam mu do ust. Gościu ma wieeeeelkie kły. Biedaczek... Zużyłam o wiele większą dawkę niż powinnam. W najgorszym wypadku zrzyga się po pięciu godzinach. Te odświeżacze są takie chemiczne! Kiedyś, kiedy miałam jeszcze 9 lat, umówiłam się na randkę z takim jednym gościem o imieniu Jack. Postanowiłam wypsikać sobie pełne pudełko. Kiedy wracaliśmy, Jack miał na spodniach artystyczną, różową plamę.
-Widzisz, już wiesz kto wygra, nie? Myłeś dzisiaj zęby? A mniejsza z tym! Czary wszystko załatwią.- powiedziałam i zrobiłam. Za chwilę Max był cały w paście, a moja magiczna szczoteczka wierciła mu dziury w dziąsłach. -Dobrze, teraz ostatni element.... Czy ty umiesz schować swoje noże ym..... Do środka?

Max? I co? Chlo rządzi, Chlo rządzi..... A i na przyszłość, nie bierz mi grubasów o śmierdzącym oddechu.... * złe wspomnienie*

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Od Arianne-CD Max'a

-Nie oczekuje nic takiego. Poprostu nie lubię mieć wrogów ani nie chcę,żeby ludzie krzywo na mnie patrzyli-powiedziałam
-Intersuuujące-przyciągnął się. Westchnęłam
-Eh. Pokażesz mi swoją książkę?-zapytałam po chwili
-A po co chcesz ją czytać?-zapytał zaskoczony
-Po pierwsze,nie muszę Ci się tłumaczyć,po drugie spodobała mi się okładka,po trzecie może dowiem się,czy istnieje w tobie zupełnie inna strona-wyliczyłam

Max?

Os Max'a-CD Arianne

- Dręczeniem? - zdziwiłem się
- Tak - kiwnęła głową
- Jeśli to jest dręczenie to.. - urwałem - Nie ważne
- To jak ? Koledzy?
- Niech ci będzie, skoro ci tak bardzo zależy - westchnąłem
- Fajnie - uśmiechnęła się
- Ale nie oczekuj jakiś miłych słów czy gestów z mojej strony - zastrzegłem
Arianne ?

Od Max'a-CD Chlo

 Nie jestem gejem! - krzyknąłem i popatrzyłem na nią z wyrzutem
- Skoro tak twierdzisz.. - powiedziała przeciągając zdanie
- Ja to wiem, chyba lepiej znam siebie nie?
- Pytasz się mnie?
- Z tobą można zwariować! - powiedziałem zirytowany - Chyba te żelki przeżarły ci mózg
- Nie zaprzeczam - zaśmiała się
- Z kim ja muszę się zadawać - westchnąłem wyrzucając ręce w geście poddania się
- Czekam.. - powiedziała
- No dobra.. - zacząłem rozglądać się po okolicy 
Nikogo z akademii nie znałem. Osoby które znam mógłbym policzyć na palcach jednej dłoni i.. niestety są to same dziewczyny.
- Długo mam czekać?
- Doczekać się już nie możesz co? - zaśmiałem się chytrze - Nic nie mówiłaś kogo nie można wybrać..
- Tylko nie jakiegoś oblecha - zastrzegła
- Tak, tak, nie będę taki, nawet dam ci prawo wyboru - uśmiechnąłem się chytrze
- Jakiś ty hojny - uśmiechnęła się - To którzy?
- Widzisz tego tam? - zapytałem wskazując na chłopaka stojącego przy drzewie
- Mhm - pokiwała głową - Ujdzie - dodała
- Dobra, a teraz wybiorę osobę która zapewni mi zwycięstwo
- Któż to?
- Ja - zaśmiałem się pewny siebie - Czyli moje pewne zwycięstwo!
- Ty...?
- Przyznajesz się do porażki? Jak już powiedziałem on lub ja wybieraj - zaśmiałem się
- Jesteś tego taki pewien? Zgoda, zgadzam się, 
- Tak - powiedziałem - Widziałaś tamtego chłopaka z bliska?
- Nie...
- Trudno już się zgodziłaś, tylko zrób zdjęcie jak się z nim całujesz, powieszę sobie je nad łóżkiem by pamiętać ten dzień
- Na pewno - powiedziała i podeszła bliżej chłopaka
Gdy wróciła uśmiechnąłem się szeroko.
- I jak?
- Nie, nie i nie! - powiedziała
- Czemu? Przecież ci się podobał
- On jest szerszy niż szafa, a jak on wygląd.. - powiedziała z odrazą - Śmierdzi mu z gęby..
- Skąd wiesz? - zaśmiałem się - Sprawdzałaś?
- Nie.. ale jak do kogoś mówił to każdy zatykał nos i odkręcał się w drugą stronę.. - powiedziała - Znajdź kogoś lepszego..
- Coś mi się zdaje że wygrałem, radziłbym ci pędzić po żelki, nie lubię czekać - powiedziałem - Dostałaś prawo wyboru, ani jeden, a tym bardziej drugi, czyli ja nie pozwolą ci na zwycięstwo.. więc ? - zaśmiałem się 
Chlo? (Szykuj żelki^^ Maxino wygrał )

Od Arianne-CD Nathaniela

-Ale wróć-krzyknęłam jeszcze stojąc z rumieńcami na twarzy
-Jutro wrócę-odwrócił się ale po chwili poszedł w stronę drzwi. Pocałunek Nathaniela dodał mi nowych sił. Poszłam na zajęcia.

***Po zajęciach****
Po skończonych lekcjach poszłam do biblioteki. Weszłam pomiędzy półki. Wybrałam kilka książek o wampirach,klątwach,zaklęciach i amnezji. Gdy skończyłam szukać książek położyłam pokaźny stos ksiąg. Zapaliłam lampkę. Zaczęłam czytać. Dowiedziałam się wielu rzeczy. Na kartce wynotowałam sobie powiązane ze sobą fragmenty książek. Popatrzyłam się na kartkę
~Czemu tak ciężko jest was zrozumieć?-zapytałam w myślach. Czytałam dalej. Po jakimś czasie litery zaczęły mi się rozmazywać. Powieki stały się ciężkie. Chyba usnęłam.
Następnego dnia poczułam na ramieniu dotyk. Podniosłam gwałtownie głowę
-Nat?-zapytałam zaspana
-Nie,panno Wellington. Bibliotekarka-uśmiechnęła się .
-Czy ja tu spałam?-zapytałam przecierając oczy
-Najwyraźniej-przyznała. Spojrzałam na zegarek . Za 15 minut miałam zajęcia. Zerwałam się i zdenerwowana wyszłam a raczej wybiegłam z biblioteki. Praktycznie wwaliłam się do pokoju i szybko się ogarnęłam. Zmęczona i zdyszana wbiegłam do klasy.
-Przepraszam za spóźnienie-powiedziałam łapiąc oddech
-Jeszcze jedno takie wykroczenie i wyleci panna ze szkoły-powiedział nauczyciel. Skruszona usiadłam w ławce. Spojrzałam na miejsce Nathaniela. Było puste. Westchnęłam.  Odwróciłam głowę w stronę tablicy. Żadne słowo do mnie nie dochodziło. Martwiłam się o Nathaniela. Z wyczekiwaniem patrzyłam na zegarek wiszący na ścianie. Gdy zadzwonił dzwonek dzwonek wyszłam jako jedna z pierwszych osób. Potem przetęskniłam resztę zajęć. Gdy wszystko się skończyło wyszłam na dziedziniec i usiadłam na ławce. Wyjęłam swoje wczorajsze notatki. Wczytałam się w nie,lecz dalej ich nie rozumiałam. Po jakimś czasie obok mnie pojawiła się jakąś postać. Podniosłam wzrok. Wszędzie poznam te oczy. To był Nathaniel. Rzuciłam notatki na ławkę i nie wiem czemu przytuliłam go. Gdy się zorientowałam,że wiszę na jego szyi szybko się oddaliłam.
-Przepraszam,ale martwiłam się o Ciebie. Mów,co się dowiedziałeś-powiedziałam robiąc mu miejsce

Nathaniel?

Od Chlo C.D Arianne

-A kto to ten Daniel?- spytałam. Widać było, że obu się podobał. Chemia, jak w żelkach Trolli.
-Nathaniel, on ma na imię Nathaniel.- powiedziała Marenne.
-Nie gadajmy już o tym, co?- Arianne próbowała zakończyć rozmowę.
-Przystojny jest?
-Bardzo....
-Któraś go zaklepała?
Żadna z nich nie podniosła ręki.
-Czyli co, jest wolny?
-Nie!!!- krzyknęła jednocześnie.
-Laski, ogar! Czyli co w końcu? Bo ja was nie rozumiem... Potrzebne mi tabletki na mózg....

Marenne? Arianne?

Od Chlo C.D Maxa

-Dobrze, Maxino, ale jest jedna sprawa...-powiedziałam.
-Jaka?
- To może ci się nie spodobać...
-Trudno. Dla żelek wszystko.
-Wolisz chłopaków czy dziewczyny?
-Co??!!!
-Dobra... Kto pierwszy ( bez użycia magii) pocałuje daną osobę... Ale tak żeby ona też zatykała ci gardło swoim jęzorem. Ja ci wybiorę.... Hmmmm.....- zauważyłam trzy dziewczyny gadająca pod murem. Nie ze sobą, tyle powiem. Wszystkie trzy gadały z pięciopakami piwa ( chodzi o napakowanych chłopów). -Ene, due, like, fake, torba, morba, usmesmake, deusz, deusz, kosmateusz i morele....Baks! Jak nie ty, to wygrywasz wła-śnie-TY!!!!!-wsakazałam na dziewczynę z rudo-kasztanowymi włosami.
- Masz tą. Podoba ci się? Ma fajne legginsy nie ( jak ktoś się nie domyślił chodzi o Elisabeth)? Teraz ty wybierz mi..... Ale nie jakiegoś oblecha, ok? Ja ci wybrałam ładniutką! Tylko wiesz, Maxino, nie ujawniaj swojej płci...
-Co?! Ona jest....?
-Nie. Chyba. Ale ty jesteś Maxina, nie? A i czemu moje ślepy są całe w parówkach, baleronie?

Od Arianne-CD Max'a

-Z tym pierwszym się zgodzę. I może "przyjaciółmi" to za mocne słowo. "Znajomymi" od razu lepiej brzmi. I oświecę Cię w kwestii przeprosin. Lekko przegięłam. Tym "dręczeniem cię w bibliotece-wyznałam już normalnym tonem

Max? Brak pomysłu i czasu :/

Od Nathaniela C.D. Arianne

- A nie bredź - przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem. - Wracam jutro.
- A ona, ta "M"?
- Najpierw zobaczę kim ona jest, jeśli w ogólne ktoś się podejmie tego aby zdjąć ze mnie czar, desperatko.
- Ja desperatka? Jak śmieszna.
- Eee... Normalnie? - odwróciłem się i ruszyłem w stronę dyrektorki.

(Arianne?)

Od Kasandry C.D. Max'a

- Dobrze. Zaprowadzę Cię tam, ale najpierw spiszemy umowę.
- Że co?! - wydarł się.
- Zamknij japę, bo się wkurzę i sobie poszukasz sam archiwum.
- Jaką znowu kobieto umowę?
- Myślisz, że jestem idiotką, która bez zabezpieczenia pójdzie z ledwo znanym chłopakiem do miejsca w którym może zginąć? Jeśli tak to trafiłeś pod zły adres.
- Zginąć? Niby jak?
- A normalnie - zaśmiałam się. - Tam nie ma książeczek. Jak otworzysz okładkę, to z wewnątrz wyjdę nasze demony, niektóre łagodne, niektóre przerażające...
- Kogo był najgorszy?
- Z tego co pamiętam takiego jednego chłopaka, który ma niedługo przyjechać. Pokazał mi się tylko jeden demon w jego oczach zobaczyłam pewien raport... Posłuchaj uważnie, ale wiedz, że jak komuś wygadasz, to Cię poćwiartuję i spalę...
" W mieszkaniu podejrzanego osobnika, najprawdopodobniej wilkołaka, nie było śladów życia. Policjant Jones zapalił światło i wtedy zobaczyliśmy przerażający napis na podłodze, ułożony z ludzkich kości: "Szukajcie dalej". Chciałem stamtąd wyjść, ale Jones się uparł, że musimy się rozejrzeć. Podszedłem więc do szafy, a kiedy ją otworzyłem wypadł z niej pakunek owinięty w ludzką skórę, jeszcze ciepłą. Koledzy odwinęli pakunek, ja nie miałem odwagi... W środku znajdowały się zdjęcia co najmniej dwustu ofiar, podobnie zmasakrowanych jak ten człowiek, którego kości leżały na podłodze, jego skórka posłużyła za materiał, a reszta została najprawdopodobniej zjedzona, przez wilkołaka..."
Resztę Ci powiem po robocie, bo bałbyś się tam wejść.

(Max?)

Od Max'a - C.D Chlo

- Po pierwsze nie Maxino tylko M-A-X - przeliterowałem
- Dla mnie będziesz się nazywał Maxino, czy ci się podoba czy nie
- Jesteś strasznie denerwująca - powiedziałem - Mówił ci to ktoś?
- Dzisiaj? Hmm... jesteś pierwszy - powiedziała z uśmiechem pochłaniając kolejne żelki
Westchnąłem i rozejrzałem się po okolicy. Grupka uczniów przechodziła koło nas rozmawiając o lekcjach.
- Chlo.. - zacząłem
- Czego? - zapytała spoglądając na mnie podejrzliwie
- Daj żelka - powiedziałem
- Nie
- Dlaczego?
- Najpierw je uprowadziłeś, a potem porwałeś opakowanie, nie zasłużyłeś
- Nie zasłużyłeś, nie zasłużyłeś - zacząłem ją przedrzeźniać
- Nie masz przypadkiem lekcji? - zapytała
- Mam - powiedziałem - Ale nauczyciel mnie wkurzył, więc nie idę
- To sprawdź czy cię w pokoju nie ..
- Sprawdzałem
- I?
- Nie ma - odpowiedziałem - Mam propozycję
- Jaką?
- Chcesz się założyć?
- O co?
- O żelki
- Na czym ten zakład ma polegać?
- Jeszcze na to nie wpadłem, ale.. - urwałem - Nie jedz więcej tych żelek
- Dlaczego? - zdziwiła się
- Bo to edycja limitowana, już ich w sklepach nie ma a ja chcę je mieć
- Trudno.. - westchneła zjadajac kolejną
- Przestań!! - powiedziałem
- A co? Posmakowały ci Maxino?
- To jak bedzie robimy zakład? Mi obojetnie na jaki temat, ale nie łudźmy się że wygrasz, gdyż zwycięzca może być tylko jeden - uśmiechnąłem się pewny siebie

Chlo? (ostatnie opowiadanie do Max'a mnie rozbawiło , szczególnie to z baleronamiXD )

Od Max'a - C.D Kasandry

- No dobra.. - powiedziałem - Powiedz mi gdzie jest archiwum..
- To nie jest słowo proszę
- Kasandra gadaj!
- Nie - powiedziała - Grzeczniej
- Prędzej umre - powiedziałem - sam się dowiem
- powodzenia - prychnęła i zamknęła oczy kładąc się na trawie
Poszedłem poszukać archiwum. Po dwóch godzinach nic nie znalazłem. Wróciłem tak gdzie była Kasandra
- I jak poszukiwania?
- Do d*py - warknąłem - Powiesz mi?
- Magiczne słowo..
- Kur*a? - zapytałem
- Nie - ziewnęła - zgaduj dalej
- No weź..
- Cięzko ci wykrztusić jedno słówko?
- Pro...szę? - powiedziałem - Powiesz mi gdzie jest to archiwum?
- Zastanowię się - odpowiedziała
- Co do jasnej..
- Nie jesteś zbyt uprzejmy
- No dobra - westchnąłem Czy wspaniała Kasandra oświeci mnie gdzie znajduje się jakże magiczne archiwum do którego pragnę się dostać?
- Raczej włamać
- Wszystko jedno - powiedziałem
- Jak cię przyłapią to po tobie, może nawet wtrafisz do izolatki
- To by było ciekawe i niezwykłe doświadczenie - zaśmiałem się
- Wątpię - westchnęła
- To powiesz mi czy nie? Już poprosiłem..
Kasandra?)

Od Max'a - c.D Arianne

Spojrzałem się na nią i wybuchnąłem śmiechem.
- Ty mnie przepraszasz? - zapytałem powtórnie
- mhm - powiedziała cicho
- Ale po pierwsze nie wiem za co, a po drugie nie pamiętam kto ostatnim razem użył tych słów w stosunku do mnie
- Zostaniemy przyjaciółmi? - zapytała po chwili
- Przyjaciółmi? - zdziwiłem się
- Tak..
- Ja nie szukam przyjaciół - powiedziałem patrząc na nią zdziwiony - Z nikim się nie kumpluje, jestem sam, jedyny, innych z którymi rozmawiam to ledwo toleruje, nie jest to przyjaźń
- Ale..
- Chyba nie myślałaś sobie że jestem jakimś miłym chłopaczkiem poszukującym bratnią duszę co? - spojrzałem sie na nią z zaciekawieniem - Jeśli kogoś takiego szukasz to pomyliłaś adres

Arianne (PS.Nie obraź się jak coś, ale Max taki jestXD)

Od Arianne-CD Nathaniela

~Teraz to moja wina. Ja go wzburzyłam? Ale jak?-zapytałam w myślach
-Pani dyrektor,może pani nas na chwilę zostawić? Pięć minut,proszę-powiedziałam błagalnym tonem.
-Tylko szybko-burknęła kobieta i odeszła na jakiś dystans
-Nathaniel,nawet jeśli twoim przeznaczeniem jest umrzeć,ja je zmienię. Wiesz,mimo tak krótkiej znajomości czuję pomiędzy nami więź. Stajesz się dla mnie kimś bliskim. Nie zaraz miłość czy zakochanie tylko sympatia. I bez względu na to co się stanie,ja nie pozwolę by stała ci się krzywda i będę starać się być przy tobie,gdy będziesz tego potrzebował. A skoro jedziesz poznać to,co straciłeś,przyjmij odemnie to-powiedziałam i wyjęłam z kieszonki koszuli mały kryształ. Owszem,był mały ale świecił wielkim blaskiem i był dokładnie tego samego koloru co oczy Nathaniela.
-Co to jest?-zapytał biorąc odemnie kamień szlachetny
-To jest kryształ. Stworzyłam go wczoraj w nocy. Niewielu udaje się zrobić błękitny diament. Weź go i noś go przy sobie. Dokąd będziesz miał go ze sobą,ja będę z Tobą duchem. Możesz tego nie przyjmować,ja nie będę zła czy coś. Zrozumiem...-powiedziałam ściszając głos na słowo "Zrozumiem"

Nathaniel?

Od Nathaniela C.D. Marenne

- No właśnie nie wiem.... Byłoby miło jakby się czegoś dowiedział. Kim dla mnie byłaś siostrą, dziewczyną? Kim?
- O nie, za dużo pytań! - odparła.
- No właśnie nie! Jak byłaś mała to się pewnie pytałaś rodziców co na urodziny dostaniesz, a oni nic nie chcieli powiedzieć tak?
- Może.
- To ja jestem w podobnej sytuacji, tyle, że ja nie dostanę prezentu, tylko swoją przeszłość, całego mnie, wreszcie coś może mieć sens... Rozumiesz, Mare?

(Marenne?)

Od Marenne C.D. Nathaniela

Spojrzałam na niego niepewnie, kręcąc głową.
- Nie było tak, jak mówisz. Ty... Nie wiedzm wszystkiego... - Zaczęłam.
- Ja nie wiem nic, niczego nie pamiętam!
Westchnęłam cięźko.
- Moźe to i dobrze - stwierdziłam cicho. - Ale nie oceniaj mnie, nas, póki niczego nie wiesz...

(Nathaniel?)

Od Nathaniela C.D. Marenne

- Czyli to prawda... Miałem kogoś bliskiego...
- I to nie jednego - odparła.
- Ale w takim razie dlaczego nikt mnie nie szukał? Dlaczego nikt nie chciał mnie odzyskać, pomoc mi? Czy naprawdę miałem kogoś bliskiego, skoro wciąż jestem sam nie wiedząc kim jestem?
- To trudno wytłumaczyć.... Ale wiedz, że było kilka osób, które mogłyby oddać za Ciebie życie i Cię szukały, ale oni byli zbyt silni, żebyśmy mogli cokolwiek zrobić. A tym bardziej żeby Cię odnaleźć.
- I dlaczego skazaliście mnie na samotność i życie z pustką w głowie?

(Marenne?)

Od Nathaniela C.D. Arianne

W ostatniej chwili złapałem ją za nadgarstek, odwróciła się do mnie, miała oczy pełne wyrzutu.
- A czy przez chwilę Arianne Wellington, może pomyśleć i dojść do innego wniosku? To osoba może być moją dziewczyną, ale także siostrą, matką, przyjaciółką, w każdym razie kimś, kto był w moim życiu i z niego zniknął.... A co gorsze nie szukał mnie, a co najmniej nie znalazł - odparłem tłumiąc wszystko w sobie. - Przecież mogłem żyć jak Ty, pamiętając wszystko, a jednak ktoś zabrał mi pamięć, a z nią wszystko. Może codziennie mijam wszystko co było mi przeznaczone przed amnezją, w chwili zaklęcie może wszystko się zmieniło... Widzisz tamtą brunetkę? Ona też chodzi do piątej, niech Cię zaprowadzi.
- A Ty co?
- On idzie ze mną - odparła dyrektorka stojąca za mną. - Tak wszystko w nim wzburzyłaś, że przyszedł wczoraj do mnie w nocy i błagał abym mu pomogła. Zobaczyłam w nim cząstkę siebie, więc jedziemy po pomoc, choć nie wiem czy to dobry pomysł...
- Dlaczego? - zaśmiała się Arianne.
- Bo może ktoś tym zaklęciem zmienił moje przeznaczenie, może nie powinienem już żyć.

(Arianne?)

Od Marenee C.D. Nathaniela

Spojrzałam na chłopaka niepewnie, nie wiedząc, jak w ogóle powinnam się zachować. Bardzo ciążyło mi to, że nie pamięta niczego, a zwłaszcza mnie...
- Tak, 'M' jak 'Marenee' i 'N' jak 'Nathaniel' - wyjaśniłam, choć to juź pewnie wiedział. Sięgnęłam na samo dno plecaka w poszukiwaniu swojego portfela i wyjęłam z niego zwiniętą, taką samą bransoletkę o jakiej wspominał i po chwili wahania wyciągnęłam teź zdjęcie, przedstawiające mnie, jako małą blondynkę i młodszego, duźo młodszego niż teraz Nathaniela. Podałam mu je i spoglądałam na jego reakcję, jednocześnie zastanawiając się, jak mam mu wszystko wyjaśnić, całą jego przeszłość... I moją w niej obecność...

(Nathaniel?)

Od Andrew C.D. Brain

-cześć-powiedziałem nieznajomej ktora zaczepiła mnie z pytaniem o gabinet dyrektora.-musisz iść prosto tym korytarzem i skręcić w lewo. i to będą drugie drzwi z numerem 18-dodałem z uśmiechem.
-dziękuję-powiedziała,
-nie ma za co. nowa tu?-zapytałem.
-tak odparła.
-jestem Andrew-powiedziałem wyciągając ręke.
Niechetnie, w rękawiczce uścisnęła rękę
-Brain,
-czemu nosisz rękawiczki?-zapytałem

[Brain?]

niedziela, 8 czerwca 2014

Od Arianne-CD Chlo

-Hej. Jestem Arianne,dla przyjaciół Aria-przedstawiłam się
-A ja jestem Marenne-powiedziała dziewczyna siedząca obok mnie
-Miło mi-uśmiechnęła się Chlo
-Siadaj do nas-odwzajemniłam uśmiech i zrobiłam jej miejsce
-Dzięki. O czym rozmawiacie?-zapytała pełna entuzjazmu
-Rozmawiałyśmy o Nathanielu.-odpowiedziała Marenne
-Tak,ale już skończyłyśmy.-burknęłam pod nosem

Marenne lub Chlo?

Od Arianne-CD Nathaniela

-I co z tego? Skąd wiesz,że nie ma tu jej pośród nas? Skąd wiesz,że dziewczyna którą spotkasz gdziekolwiek nie pozna Cię i nie otworzysz dzięki niej pamięci. Zrozum to Nathaniel. Twoim przeznaczeniem jest być szczęśliwym u boku "M". A to że któraś dziewczyna Ci się podoba,to nie oznacza,że w części którą straciłeś,nie ma miłości właśnie do "M"-powiedziałam z wyrzutem i wtedy łza poleciała mi po policzku. Po niej kolejna i jeszcze kilka. Nathaniel podniósł dłoń i kciukiem wytarł mi ją z policzka. Jego dotyk pałał ciepłem. -I czuję,że niedługo będziesz szczęśliwy. Umiem przewidywać przyszłość,ale u tak młodych wampirów jak Ty ciężko jest cokolwiek wyczytać. Ale to jest pewne. Będziesz szczęśliwy. A biorąc to wszystko na logikę,szczęście równa się "M" dodać odzyskanie pamięci. I musisz wiedzieć,że ja nie będę wkraczać z butami na twoją drogę do szczęścia-wyznałam i totalnie rozkleiłam się pod wpływem swoich słów. Już miałam odejść,kiedy poczułam uścisk na nadgarstku

Nathaniel?

Od Nathaniela C.D. Marenne

- Tak! - krzyknąłem i porwałem ją w ramiona.
- Człowieku! Uspokój się i odstaw mnie na ziemię.
- Ale Ty nie rozumiesz, pamiętasz mnie, więc jesteś kluczem do wszystkiego, do mojej przeszłości! To twój inicjał był na bransoletce? No wiesz miałem ją przy sobie w więzieniu. Była na niej M. N.  i podpis "Na zawsze, na wieczność."

(Marenne?)

Od Marenee C.D. Nathaniela

Przyjrzałam się uwaźnie chłopakowi, mrużąc oczy.
Po raz pierwszy przyjrzałam mu się naprawdę, a nie tylko tak pobieżnie, jak zawsze każdemu. W każdym rozpoznajemy przecież szczegół łączący ją z kimś nam znanym, bliskim... Ale w tym chłopaku takich szczegółów było aż za wiele. Te oczy, trochę mniej niebieskie, niż zapamiętałam, włosy... Trochę się zmienił, ale to musiał być on...
- Nathaniel? - zapytałam zdziwiona, z niedowierzaniem.
Chłopak skinął głową.
- Znasz mnie?
- Trochę... Trochę mi się wydaje, że znamy się aż za dobrze... - zaczęłam cicho.

(Nathaniel?)

Od Nathaniela C.D. Arianne

- Coś się stało? - zapytałem. - Jesteś inna niż wczoraj.
- Nie, wszystko w porządku - odparła dość sucho.
- Nie kłam, bo kłamiesz, kłamczucho - zaśmiałem się. - To też widzę.
- Ta, widząc i wiedząc. Tylko jakoś nie wspomniałeś o niej... - szepnęła.
- A więc chodzi o tą "M"? Pragnę przypomnieć, że jej tutaj nie ma, nie wiem kim ona jest i prawdopodobnie się tego nie dowiem. A zresztą taka jedna inna mi się podoba.

(Arianne?)

Od Chlo C.D. Alatáriël

-Coś się stało?- spytałam się syczącej dziewczyny.- Żelka na uspokojenie? Ostatnio znalazłam FANTASTYCZNY sklep, z różnymi żelkami. Mam takie na stres, na podjaranie, a nawet na uzależnienie! A do tego : są pyszne. Moje ulubione to tęczowe. Masz.- wepchnęłam jej do ręki paczkę żelków na uspokojenie.- To dla ciebie. Jesteś tu nowa? Jestem Chlo. A ty?
-Ja... Ja jestem Elisabeth.
-Hejka! Elfica?
-Tak.
-Wiesz co? Już cię lubię. Jesteś tylko 13 cm. wyższa! Magicznie.
Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
-Długo już jesteś w Brume?
-Nie. Ale znam parę miejsc... Mój pokój, łazienka na 1, i parę sal lekcyjnych.... Łazienka jest szczególnie interesująca. Tam wisi LAMPA! Rozumiesz? To magiczne!
-Tu nie ma lamp? Nie rób sobie jaj....
-Są, ale ta jest wyjątkowa. Jakaś czarownica, która woli nie zdradzać tożsamości, zamieniła ją w armatkę ciskającą zgniłymi jajami... Po prostu, taka jedna ją wkurzyła. Trollica, 1.80! koszmar nie?
-To byłaś ty, tak?
-Skąd wiedziałaś? Nie mów nikomu. Wolę, gdy uważają mnie za świra z żelkami, niż za jajcarę....

Elisabeth?

Od Chlo

Szłam sobie ciemnym korytarzem podjadając... nie, to nie były żelki. Jadłam surową marchewkę. Mama zawsze mówiła, że marchewka powoduje że wyglądam jak królik. A wszyscy wiedzą, że króliki są sweet. Kiedyś próbowałam zafarbować sobie włosy na marchewkowo, ale wyszła zgniła zieleń. Nie doczytałam składu. Wyglądałam jak troll! Czasami, żałuję że jestem blondynką. Wiele osób myśli : słodka, mała i głupia! Ale dosyć o tym : mam ważniejszą sprawę. Postanowiłam poznać jakąś dziewczynę! Na razie gadam z samymi chłopakami. Raczej nie przysporzy mi to koleżanek. I z kim ja będę podjadała żelki oglądając ,,Teletubisie"? Nie żartuję. Kiedy ja i moja naj, dostałyśmy po 2 z testu matematycznego, tata usunął z domu wszystkie płyty ; potem wyszło na jaw że zakopał je w ogródku. Zostawił jedną : teletubisie. Więc ja i Kate ( naj) postanowiłyśmy je obejrzeć... i okazało się że Tinky Winky serio jest gejem! A to bajka dla dzieci.... Zdaje mi się, że ten odkurzacz był agentem słoneczka! A teletubisiowy krem, ma coś wspólnego z kokainą.... Zauważyłam ładną blondi o niebieskich oczach, gadającą z inną ładną blondynką. Może są tak głupie jak ja : pomyślałam. Uwaga : głupie w pozytywnym znaczeniu! Podeszłam do nich. Usłyszałam rozmowy.
-Co sądzisz o Nathanielu? - powiedziała jedna.
-Fajny.-powiedziała druga.
Czas na trzecią!
-Hejka-powiedziałam.- Co tam? Jestem Chlo. A wy? - ,,pomachałam'' brwiami.

Marenne? Arianne? Wstępujecie do fanclubu teletubisi ?

Od Chlo Cd. Max'a

-Ja nie mogę! Wracaj tu, debilu!- wrzasnęłam.- Te żelki, to edycja limitowana! Oddawaj!
Chłopak dalej biegł.
-Szkoda że nie wie, z kim zaczął.- uśmiechnęłam się do siebie.
Zaczęłam biec, przebierając moimi małymi nóżkami. Były krótkie, ale lekkie, więc potrafiłam biegać bardzo szybko. A po za tym, ja jestem czarownicą, nie?
-Dawaj żelki! To moje dzieci!
Zaczęłam doganiać wampira. Na tych baleronach, daleko nie ucieknie... Ale muszę przyznać, biegał szybko. Wampiry i ich moce! W końcu biegliśmy ramię w ramię. Zatrzymałam go mocami i wyrwałam paczkę.
-Chodźcie dzieci... Już mi was nie odbierze!-zaśmiałam się szaleńczo.-A ty- przez ciebie, napis ,,limited" się podarł. Nie daruję ci! Jest tylko jeden władca żelków! Czyli JA!!!! Buhahahahha!
-W takim razie jestem władczynią żelków.- chłopak uśmiechnął się zawadiacko.
-Maxino, upierz proszę moje slipy, a potem umyj plecy...- powiedziałam grubym głosem. -No już! Na co czekasz? Nigdy nie widziałaś ran po bitwie z czekoladą?
Maxino?

Od Brain

[...] Zapięłam swoją pierwszą i ostatnią torbę. Zadziwiające jak mało miałam rzeczy. Tutaj nigdy nie potrzebowałam ich zbyt dużo, ale teraz, kiedy moja historia ze szpitalem psychiatrycznym się kończy, to musiało się zmienić. W końcu się stąd wydostanę, poznam smak życia. Nie wierzę, że Aaronowi udało się to załatwić.
- No, dalej, Prim. Nie będę czekał w nieskończoność. - On jako jedyny po mnie przyjechał. Rodzice nawet nie chcieli się ze mną pożegnać. Mogłam się tego spodziewać.
- Nie nazywaj mnie tak! - Burknęłam i wyszłam z małego pomieszczenia, które przez ostatnie dziesięć lat było nazywane moim pokojem.
- Wybacz, cały czas zapominam. Przyzwyczaję się - odparł. Westchnęłam cicho, ostatni raz oglądając się za siebie. Nie będzie mi tego brakowało, nigdy. - Gotowa na nowy rozdział w życiu? - Założyłam na dłonie czarne rękawiczki i odwróciłam się do brata.
- Gotowa - powiedziałam.
(...) Dzień nie zapowiadał się pogodnie. Cały czas padało, choć już mogłam stwierdzić, że deszcz jest cudowny. Chłodne krople zlatywały na moje ciepłe ciało, póki nie weszłam do samochodu Aarona. Blondyn odpalił silnik i włączył radio, po czym wyjechał z parkingu szpitala. Zwinęłam się w kłębek by zająć jak najmniej miejsca i zapadłam w płytki sen.
- Wstawaj P... Brain! Już jesteśmy! - Aaron krzyczał wniebogłosy, bo doskonale wiedział, że nie mógł mnie dotknąć. Czasami o tym zapominał i nasza bliskość kończyła się tragiczni. Przetarła oczy wierzchem dłoni i rozejrzałam się dookoła. Nadal padało, ale zza zasłony deszczu wyłaniał się już budynek szkoły. Już na pierwszy rzut oka wydała mi się wyjątkowa. Taka pewnie musiała być. Wysiadłam z auta, a Aaron podał mi walizki.
- pięknie tu - mruknęłam pod nosem. Zaczęłam iść niepewnym krokiem w stronę mojej nowej szkoły.
- Ej... Nie pożegnasz się? - Palnęłam się ręką w czoło i wróciłam do chłopaka. Wiedziałam, że chciał mnie przytulić, ale tylko wystawiłam dłoń w rękawiczce by mógł ją uścisnąć. - Będzie mi cię brakować, mała.
- Nie jestem mała - oburzyłam się.
- Dla mnie zawsze będziesz, pamiętaj o tym. Mam nadzieję, że cię jeszcze zobaczę. - Miał zaszklone oczy! Aaron miał zaszklone oczy! Niewiarygodne...
- Jeśli wszystkich nie pozabijam - wzruszyłam ramionami. Uśmiechnął się jeszcze do mnie i kazał iść, bo twierdził, że jeszcze bardziej się rozryczy. Weszłam do wielkiego budynku. Miałam zamiar skierować się do pokoju dyrektora, ale nie miałam pojęcia gdzie to. Westchnęłam zirytowana.
- Przepraszam cię - zaczepiłam jakąś postać na korytarzu, pamiętając jednak by zachować między nami dystans. - Gdzie znajdę pokój dyrektora? - zapytałam nieśmiało.

<Ktoś, coś...?>

Od Arianne-CD Nathaniela

Poczułam ukłucie w sercu. Czyli ma dziewczynę. ~Rany,dlaczego musiałam się zakochać w tych oczach? Ma dziewczynę a może nawet narzeczoną. Ona go odnajdzie i będę szczęśliwi razem. Nie będę psuła mu nic. Pomogę mu odkryć prawdę,nawet jeśli moje dopiero co ulokowane uczucia będą nieodwzajemnione~pomyślałam
-Coś się stało?-zapytał widząc moje zamyślenie
-Nie,nie. Jest ok. Pewnie byłeś bardzo szczęśliwy z swoją tajemniczą "M"-powiedziałam
-Nie wiem-powiedział.
-Napewno tak. Robi się ciemno. Może chodźmy powoli do akademii,co?-zapytałam
-Dobrze-odpowiedział i poszliśmy do szkoły. Doszliśmy do mojego pokoju
-Dziękuję za ten wieczór. Do zobaczenia jutro-pożegnałam się. Gdy zamknęłam drzwi osunęłam się na ziemię i przeczesałam ręka włosy. Byłam podłamana. Wstałam i bezwładnie rzuciłam się na łóżko. Skrzyżowałam dłonie na karku i patrzyłam się w biały sufit.~Ma prawo być szczęśliwy. Pomogę mu odnaleźć jego ukochaną i będę cieszyć się jego szczęściem. Tylko dlaczego zawsze źle lokuje uczucia? Czy to jakieś fatum...-z tą myślą zasnęłam.
Obudził mnie budzik. Spojrzałam na wyświetlacz. Była 5:00. Wstałam i poszłam pod prysznic. Po kąpieli wyszłam i okręcona ręcznikiem ustałam przed szafą. Wybrałam kraciastą koszulę,obcisłe jeansy,brązowy pasek i botki. Ubrałam się i wyszłam na zajęcia. W sam raz trafiłam na Nathaniela
-Hej-powiedział
-Cześć-odpowiedziałam i uśmiechnełam się ukrywając burzę emocji które były we mnie

Nathaniel?

Od Nathaniela C.D. Arianne

- To nie takie proste. Ale dzięki... Wiesz bardzo miła jesteś... I piękna...
- Ale? Bo jest jakieś ale - odparła.
- Jest. Bo, ja nie wiem kim byłem wcześniej, czy miałem dziewczynę, narzeczoną... Jak wyszedłem strażnik oddał mi bransoletkę, którą miałem przy sobie kiedy tam trafiłem. Napisane na niej były inicjały M. N. i podpis "Na zawsze, na wieczność". Nigdy się nie dowiedziałem co to znaczy....

(Arianne?)

Od Nathaniela C.D. Marenne

- Tak... - odparłem cicho.
- I?
- Nie wiem czemu, ale słyszę jakby głos... Dziewczyna pyta w którą stroną robić gwiazdę, odpowiadam, że ze wschodu na zachód...
- Bo północ jest za zimna, południe za gorące... - mówiła dalej.
- Wschód daje życie, a zachód je kończy. Nie ważne jak zginąć...
- Ważne, że w piękny sposób - dokończyła wyliczankę.
- Tak.

(Marenne)

Od Marenne C.D. Nathaniela

Zmarszczyłam brwi, nie rozumiejąc, dlaczego najpierw uważał, że mnie zna, a teraz pyta o mój podpis...
Wyciągnęłam stelę z kieszeni i nakreśliłam przed sobą swój szybki, dość niedbały postęp. Duże 'M' zamknięte w gwieździe.
- O to Ci chodziło? - zapytałam, marszcząc brwi, kiedy znak w powietrzu zaczął blaknąć.
Spojrzałam zaciekawiona na chłopaka, chcąc dowiedzieć się wreszcie, o co chodziło..

(Nat?)

Od Kasandry C.D. Nathaniela

- Nat? No cóż... Mało z kim gada, mało kto go zna. Według archiwum do którego się złamałam zeszłej nocy zabił co najmniej dziesięciu Łowców broniąc siostry, ma bliznę od świętego miecza. Później po stracie siostry, bo Łowców było więcej uciekł i zabijał ludzi żeby pić krew. Trafił do najgorszego więzienia w Sektusie z którego kilka razy uciekł i pozabijał większość strażników... Tyle udało mi się przeczytać, bo mnie dorwali i trafiłam na tydzień do izolatki.
- To tutaj jest archiwum i izolatka? - zapytał ucieszony.
- Trzeba znać miejsce i kod. A i sama widziałam jak zadawała mu tak długo ogromny ból, że pomieszały mu się zmysły.
- To gdzie to archiwum? - zapytał.
- Poproś - odparłam.
- Co?!!
- Gówno! 1:0 dla mnie. Prosisz albo się wypchaj!

(Max?)

Od Max'a - C.D Kasandry

- Super - zawołałem ucieszony - Jednak ten rok może być całkiem fajny - zaśmiałem się
- Nie widzę w tym nic fajnego - odrzekła
- Owszem, jest, tego mi brakowało, muszę koniecznie kogoś po wkurzać
- Chyba ci odbiło - powiedziała
- Na początek udam się do dyrektorki - podniosłem się z ziemi
- Zaszkodziło ci słońce? - zapytała - Nie próbuj nawet jej zezłościć, będzie z tobą cienko
- O to chodzi, trzeba trochę ożywić tych umarlaków ze szkoły - uśmiechnąłem się szeroko - Od jutra zacznę wprowadzać plan w życie
- Ty chyba naprawdę jesteś chory - westchnęła - Nie rozumiesz ze oni mogą cię bez problemu zabić? - zapytała
- Bardziej chodzi ci o dyrektorkę, Nathaniela czy może o nich razem?
- Rób jak chcesz, tylko żeby nie było że cię nie ostrzegałam - powiedziała
- Nie takie rzeczy się robiło
- Nie zgrywaj cwaniaczka, dobrze?
- Co jutro jest? - zignorowałem ją oraz to co powiedziała
- Poniedziałek
- Właśnie, mam z nią jutro dwie lekcję, zapowiada się ciekawie - uśmiechnąłem się - Łatwo ją wkurzyć?
- Tak i dlatego nie radzę.. - urwała bo jej przeszkodziłem
- Tym lepiej - kiwnąłem głową - A Nathaniel? Jaki jest?
Kasandra?

Od Arianne-CD Max'a

Chlo chciała za nim iść ale ja zatrzymałam.
-To nie ma sensu. Narzuciłyśmy mu się za bardzo.-przyznałam z niechęcią
-I co z tego?-zapytała Chlo
-Niby nic ale ja nie chcę wyglądać źle w oczach innych. Za jakąś godzinkę pójdę do niego i go przeproszę-zakomunikowałam dla dziewczyny która najwyraźniej była zdziwiona moją postawą
-Żartujesz sobie? On tylko udaje-zaprzeczyła
-No nie wiem. Ale i tak go przeproszę-powiedziałam i wyszłam z biblioteki. Minęła godzina i postanowiłam zrealizować swoje zamierzenie. Poszłam do niego do pokoju. Zapukałam lekko w drzwi.
-Kto tam?-zapytał głos
-Arianne,mogę wejść?-zapytałam. Po chwili drzwi się otworzyły
-Znowu chcesz za mną chodzić?-zapytał
-Nie. Chcę cię przeprosić-powiedziałam
-Ty i two...co chcesz zrobić?-zapytał zdezorientowany cała sytuacją
-Przeprosić. Więc przepraszam. I w tej sytuacji chciałam cię prosic byś nie skreślał mnie na początku znajomości-odpowiedziałam i spuściłam wzrok

Max?

Hej :)

Hejka wszystkim. Tu Arianne. Od teraz możecie wysyłać opowiadania również do mnie (Pikna123)

Koniec ogłoszeń parafialnych xD

Od Arianne-CD Nathaniela

Zastanowiłam się przez chwilę. Przecież zapamiętałabym takie oczy.
-Możliwe ktoś kiedyś był do mnie podobny i dlatego masz takie odczucie-powiedziałam
-Może masz rację-westchnął. Przejęłam się historią chłopaka. Musi się czuć beznadziejnie mając taką dziurę w pamięci
-Nie martw się. Pamięć Ci wróci. Czuję to. Z czasem ale wróci. Zobaczysz-powiedziałam i położyłam rękę na silne ramię Nathaniela
-Myślisz. Dla mnie to nie możliwe-wyznał
-Ja to wiem. I jeśli tylko będziesz chciał,zawsze będę mogła pomóc ci odnaleźć twoje wspomnienia. Tylko powiedz-powiedziałam pocieszającym tonem

Nathaniel?

Od Max'a

Dziś obudziłem się bardzo późno. Była w końcu sobota. Ubrałem się szybko i wyszedłem na dwór. Było pochmurno. Po kilku minutach spadł deszcz. Wróciłem do akademii. Strasznie się nudziłem. Postanowiłem odwiedzić bibliotekę. Było tam sporo książek. Na jednej półce znalazłem książkę którą zacząłem czytać miesiąc temu. ,,Mieszańcy'' - przeczytałem na głos tytuł i wziąłem tomik. Poszedłem usiąść. Po chwili zacząłem czytać :

Rozdział XXXI

Ruszyliśmy w stronę jej pokoju. Pożegnaliśmy się i Taiga weszła do pokoju. Ja poszedłem do siebie. Usiadłem na brzegu łóżka. Sięgnąłem do kieszeni. Wyjąłem kartki. Strasznie byłem ciekawy co mój ojciec mógł o mnie wypisywać. Na pewno nie pochwały - przyznałem. Rozprostowałem kartkę i zacząłem czytać. Przeczytałem jeden tekst kilka razy. Zacząłem czytać drugą kartkę. Ona już mnie nie zdziwiła. Już wiedziałem. Zgniotłem kartki w kulkę i wyszedłem z pokoju. Teraz już wszystko wiedziałem. Ruszyłem w kierunku jeziora. Jedynego miejsca gdzie jest spokojnie i mogę pomyśleć. Usiadłem na skale wpatrując się w odbicia gwiazd w tafli wody. Rozwinąłem kartki i zacząłem czytać tak długo aż słowa nie zaczęły mi się plątać.
- Do diabła z tym - warknąłem wyrzucając kartki jak najdalej
Zerwałem się i zacząłem iść przed siebie niewiele myśląc. W końcu dotarłem do domu. Wszedłem do środka kierując się do swojego pokoju. Padłem zmęczony na łóżko. Nikogo nie było teraz w domu. Mój ojciec musiał być w pracy. Wszędzie panowała cisza. Słychać było tylko mój oddech. Nagle przypomniałem sobie o psie, który ostatnim razem rzucił się na mnie. Teraz go nie było, przynajmniej spał a drzwi od tego pokoju były zamknięte. Po kilku minutach w końcu zasnąłem. Obudziłem się następnego ranka. Otworzyłem oczy i spojrzałem w kierunku okna. Przez szybę wpadał mały promień słońca. Na fotelu obok łóżka znajdowała się jakaś postać.
- Dobrze spałeś? - usłyszałem
Podniosłem się od razu do pozycji siedzącej. Oparłem się plecami o ścianę i zmierzyłem go wzrokiem.
- Koszmarnie - odparłem - Nie mógłbym tutaj dłużej żyć
- A jednak przyszedłeś - zauważył
- Bo coś nie dawało mi spokoju
- Nie powinieneś ich czytać, wtedy by było lepiej dla wszystkich
- Chyba dla ciebie, czemu nic nie powiedziałeś? Jak mogłeś w ogóle coś takiego zrobić?
- Znasz odpowiedzi na każde z tych pytań, po co się pytasz?
- Bo chcę usłyszeć to od ciebie.. - warknąłem
- A ja co mam ci powiedzieć?
- Prawdę...
- To że cię nie kocham, nienawidzę i że tobą gardzę? - prychnął
- Chociażby - powiedziałem wstając z łóżka - Nic innego się po tobie nie można spodziewać..
Podszedłem do okna spoglądając w dół. Poprawiłem potargane włosy i spojrzałem się na ojca.
- Powinieneś już iść - zaczął
- Nie, dopóki mi nie powiesz dlaczego..
- Dlaczego co?
- Te kartki, wiesz co było na nich napisane
- A więc o to chodzi - zaśmiał się - To moja sprawa
- Nie tylko , skoro ja w tym uczestniczę, więc pytam dlaczego i jak mogłeś to zrobić?
- Za dużo pytań zadajesz - westchnął - Rok temu siedziałeś cicho i w ogóle nie słychać cię było że jesteś w domu, w tym roku strasznie gadasz
- Bo może dostrzegłem w końcu kim jesteś?
- A kim jestem? - zapytał
- Cynikiem, tyranem.. - zacząłem - Długo by wymieniać
- Czego ty w ogóle ode mnie chcesz?
- Kiedyś, a dokładnie dziesięć lat temu chciałem jednego
- Ciekawe - zadrwił
- Chciałem mieć normalnego ojca, takiego który choć w połowie interesuje się synem. Na każde urodziny miałem tylko jedno życzenie, nigdy się nie spełniło
- Za duże wymagania pewnie - dopowiedział
- Nie, tak jak inne dzieci życzyły sobie góry zabawek, słodyczy, największego tortu, tak ja chciałem tylko abyś chociaż raz w roku mnie przytulił i powiedział że mnie kochasz, że masz syna. Zawsze starałem ci się zaimponować. Dobrze się uczyłem, zawsze wstawałem wcześnie aby zrobić ci śniadanie przed pracą, ale nigdy nie powiedziałeś choćby słowa ,,dziękuję''. Teraz brzmi to naiwnie. Teraz niczego od ciebie nie chce oprócz wyjaśnień..
- Tu nie ma czego wyjaśniać, to tylko i wyłącznie moja sprawa
- Nie! - krzyknąłem - Chcę wiedzieć
- Na pewno nie chcesz - zapewnił - To w niczym ci nie pomoże
- Kim był Will? - zapytałem - I dlaczego nic nie pamiętam
- Will to twój... wujek - westchnął
- Wcale go nie pamiętam
- I może lepiej - powiedział
- Mów wreszcie i przestań owijać w bawełnę! - podniosłem głos - Nie jestem jakimś dzieciakiem do którego musisz mówić powoli, mów, wszystko bez ściemniania ! Teraz!
- Skoro chcesz wiedzieć - zaczął - Tak, wszystko co na kartkach było napisane to prawda, wszystko się wydarzyło. Nie pamiętasz tego bo ja tak chciałem, Will jest czarodziejem. Sprawił byś nie pamiętał niczego co się zdarzyło oraz wymazał siebie z twojej pamięci.
- Po co?
- Bo jako jedyny się tobą interesował - zaczął
- I jaki miał w tym interes?
- Żaden - westchnął - Jesteś strasznie namolny, daj temu spokój, po co wracać do starych czasów?
- Gadaj!
- Wiedziałem że dzisiaj przyjdziesz , spodziewałem się co prawda ciebie dopiero rano, ale widać nie mogłeś zaczekać
- Powiedz mi wszystko, wszystko - powtórzyłem - A wtedy dam ci spokój i więcej mnie nie zobaczysz
- Nic ci nie powiem, nie teraz - uśmiechnął się - Dzisiaj doprowadzę wszystkie sprawy do końca, dowiesz się wszystkiego w odpowiednim czasie - powiedział
Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami i upadłem. Słyszałem jedynie kroki ojca a potem zupełnie nic nie pamiętałem.
Obudziło mnie kapanie wody. Nagle zacząłem się krztusić. Otworzyłem oczy, było ciemno. Dopiero po kilku sekundach mogłem cokolwiek dostrzec.
- Pij - usłyszałem wyraźne polecenie
Dostrzegłem że w dłoni trzymam małe naczynie. To nie woda mnie obudziła. To była krew która spływała z moich ust
- Pij! - usłyszałem drugi głos
Moja ręka z naczyniem powędrowała do ust. Nie mogłem nic zrobić, nie panowałem nad sobą. Zacząłem się krztusić.
- Przestańcie - warknąłem pochylając się i wypluwając krew
- Szczerze wolałem cię nieprzytomnego - zaczął mój ojciec
- Gdzie ja jestem?
- W domu
- Nie znam tego miejsca
- Znasz - powiedział - Spędziłeś tu kilkanaście dni jako mały chłopiec
- Mnie powinieneś pamiętać - odezwał się czyjś głos
- Will? - zapytałem
Nagle świece w pokoju się zapaliły. Teraz mogłem dostrzec postacie.
- To ty - powiedziałem - Znowu to samo? - zapytałem spoglądając na nogi i jedną rękę przywiązaną do krzesła
- Jednak pamiętasz, to dobrze, przed chwilą wycofałem czar który rzuciłem na ciebie dziesięć lat temu
- Dlatego pamiętam?
- Tak - kiwnął głową i podszedł bliżej
Był to wysoki mężczyzna z lekkim zarostem. Wyglądał na nie więcej niż 35 lat. To czarodziej, a po nich można spodziewać się wszystkiego. Niektórzy czarownicy mają po sto lat a nie wyglądają na więcej niż 30.
- Nie będę tego pił - warknąłem rozbijając naczynie na podłodze
- Pij - rozkazał
- Wystarczy - uciszył mojego ojca Will - Wystarczająco wypił - wskazał na dwie szklane butelki ze złotymi zdobieniami.
- I co teraz? - zapytałem
- Wiesz co zabija demony?
- Tak, strzała z pióra anioła, miecz wypalony przez samego diabła
- A co poważnie szkodzi lecz nie zabija?
- Sproszkowane kości anioła i..
- I?
- Krew.. - powiedziałem - Czego ode mnie chcecie?!
- Przeprowadzimy kilka ostatnich doświadczeń - zaczął - Chciałbym się dowiedzieć jakie słabe punkty mają mieszańce.
- Jesteś gorszym draniem niż przypuszczałem - warknąłem
- Schlebiasz mi - zadrwił lecz nie wyglądał na ucieszonego - Dziesięć lat temu siedziałeś w tym samym miejscu - zaczął - Muszę przyznać że wtedy nawet trochę było mi cię szkoda ale..
- Ale?
- Nieważne - zaśmiał się jakby na siłę a potem podszedł do mnie
Jednym ruchem ręki odpiął pasy fotela. Spojrzałem się na niego. Teraz mógłbym uciec - pomyślałem. Zerwałem się z fotela i pobiegłem w kierunku drzwi. Nagle coś mnie zakuło w plecach. Straciłem czucie w nogach. Runąłem na podłogę uderzając głową o posadzkę. Podniosłem się na drżących rękach i spojrzałem na dwie postacie przy świecach
- Już działa - powiedział ojciec przyglądając się z zaciekawieniem i fascynacją
Ręce się pode mną ugięły i znów znalazłem się na podłodze pełnej krwi. Nie mogłem w ogóle się poruszyć. Wszystkie kości mnie bolały, czułem jakby coś rozrywało mnie od wnętrza. Nie mogłem nic zrobić. Zamknąłem oczy i czekałem.
- Zabijcie mnie! - warknąłem przez zęby - Zabijcie! - powtórzyłem
Otworzyłem oczy. Na mojej skórze zaczęły tworzyć się czarne znaki, które strasznie piekły. Po chwili jednak znikały. Został tylko duży, czarny ślad na nadgarstku. Wszystko to trwało długie minuty. W końcu straciłem przytomność. Ocknąłem się po kilku godzinach. Leżałem na swoim łóżku. Ubranie miałem całe przesiąknięte zaschniętą krwią. Podniosłem się i powoli opuściłem nogi na podłogę. Nagle usłyszałem szczek. Pies - pomyślałem. Wielki czarny pies wyszedł zza krzesła . Zaczął warczeć. Po chwili do pokoju dotarł Will wraz z moim ojcem.
- Już myśleliśmy że zginąłeś
- W tamtej chwili prosiłem tylko o to - warknąłem spoglądając na nadgarstek, na którym był czarny znak
- Niestety nie mogliśmy tego zrobić, będziesz jeszcze nam potrzebny
- Nie możecie.. nie pójdę tam - zacząłem - Czemu od razu mnie nie zabijecie?
- Nie chcemy twojej śmierci - wytłumaczył ojciec - Ja chcę się tylko dowiedzieć co może osłabić mieszańca
- Skoro jestem hybrydą demona i wampira to oczywiste że te przedmioty co zabijają oba gatunki
- Sprawdzimy - kiwnął głową - A na razie masz - rzucił czarny płyn w butelce
- Nie tknę tego - powiedziałem - Nie chcę drugi raz..
- To nie jest krew anioła, to ludzka krew - powiedział - Na pewno jesteś nieco osłabiony po wtorku
- Wystarczyło powiedzieć po jutrzejszym dniu, nie traktuj tego jakby to wydarzenie miało miejsce kilka dni temu - powiedziałem biorąc butelkę i patrząc się na nią
- Wtorek był dwa dni temu - przyznał spoglądając na mnie
- Co?! - zdziwiłem się - Ja muszę wracać do akademii i..
- Pójdziemy tam razem..

Zakończyłem jeden rozdział. Akurat do biblioteki weszła grupka uczniów.
- Co czytasz?
Spojrzałem się za siebie. To była ta sama dziewczyna która zawsze chodzi z żelkami.
- Książkę nie widać?
- Ale jaką? - podeszła i spojrzała na okładkę
- O czym jest?
- O mnie - zaśmiałem się - To książka mojego autorstwa
Chwilę zdawało mi się że uwierzyła, ale potem tylko się zaśmiała
- Nie wierzę - dodała - Nie wyglądasz na osobę piszącą książki
- Niczego o mnie nie wiesz - powiedziałem - Książka jest o Maxie - powiedziałem zgodnie z prawdą - Jest mieszańcem wampira z demonem, który zmaga się z przeszłością. Oczywiście również prowadzi normalne życie, uczy się, ma dziewczynę i takie tam - wytłumaczyłem
- Hej Chlo - odezwała się jakaś dziewczyna
Spojrzałem się to na jedną to na drugą
- To jest Arianne - przedstawiła - A to jest... jak ci tam było?
- Max - westchnąłem - Nie żartuj sobie
- Oj dobra - zaśmiała się - Max jest miłośnikiem czytania książek
- Wcale nie - zaprotestowałem, gdyby dziś nie padało miałbym ciekawsze zajęcia na dzisiejszy dzień
- Jakie? - zapytały
- Nieważne, na pewno takie w których was by nie było
- Przestało padać - zauważyła Arianne
- Dzięki Bogu - westchnąłem biorąc książkę ze stolika
Ruszyłem w stronę wyjścia zamierzając zostawić książkę w pokoju a potem załatwić swoje sprawy, w których przeszkodził mi deszcz. Odwróciłem się za siebie. Dwie dziewczyny zaczęły za mną iść
- A wy gdzie? - zapytałem lekko zdenerwowany
- Jesteśmy ciekawe gdzie się wybierasz - odpowiedziała Arianne
- Na pewno tam, gdzie was nie ma - odpowiedziałem - Chyba powiedziałem jasno prawda?
- Nie - pokręciły głowami
- A jak powiem wam gdzie isię wybieram?
- Gdzie?
- Nie pójdziecie za mną?
Popatrzył się na siebie a potem pokręciły głowami
- To wybieram się do chatki z piernika gdzie mieszka baba Jaga - powiedziałem rozbawiony
- Ej.. - zawołały
- Przykro mi, zostajecie - powiedziałem wychodząc z biblioteki jak najszybciej się dało
Arianne?