- Coś się stało? - zapytałem. - Jesteś inna niż wczoraj.
- Nie, wszystko w porządku - odparła dość sucho.
- Nie kłam, bo kłamiesz, kłamczucho - zaśmiałem się. - To też widzę.
- Ta, widząc i wiedząc. Tylko jakoś nie wspomniałeś o niej... - szepnęła.
- A więc chodzi o tą "M"? Pragnę przypomnieć, że jej tutaj nie ma, nie wiem kim ona jest i prawdopodobnie się tego nie dowiem. A zresztą taka jedna inna mi się podoba.
(Arianne?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz