[...] Zapięłam swoją pierwszą i ostatnią torbę. Zadziwiające jak mało miałam rzeczy. Tutaj nigdy nie potrzebowałam ich zbyt dużo, ale teraz, kiedy moja historia ze szpitalem psychiatrycznym się kończy, to musiało się zmienić. W końcu się stąd wydostanę, poznam smak życia. Nie wierzę, że Aaronowi udało się to załatwić.
- No, dalej, Prim. Nie będę czekał w nieskończoność. - On jako jedyny po mnie przyjechał. Rodzice nawet nie chcieli się ze mną pożegnać. Mogłam się tego spodziewać.
- Nie nazywaj mnie tak! - Burknęłam i wyszłam z małego pomieszczenia, które przez ostatnie dziesięć lat było nazywane moim pokojem.
- Wybacz, cały czas zapominam. Przyzwyczaję się - odparł. Westchnęłam cicho, ostatni raz oglądając się za siebie. Nie będzie mi tego brakowało, nigdy. - Gotowa na nowy rozdział w życiu? - Założyłam na dłonie czarne rękawiczki i odwróciłam się do brata.
- Gotowa - powiedziałam.
(...) Dzień nie zapowiadał się pogodnie. Cały czas padało, choć już mogłam stwierdzić, że deszcz jest cudowny. Chłodne krople zlatywały na moje ciepłe ciało, póki nie weszłam do samochodu Aarona. Blondyn odpalił silnik i włączył radio, po czym wyjechał z parkingu szpitala. Zwinęłam się w kłębek by zająć jak najmniej miejsca i zapadłam w płytki sen.
- Wstawaj P... Brain! Już jesteśmy! - Aaron krzyczał wniebogłosy, bo doskonale wiedział, że nie mógł mnie dotknąć. Czasami o tym zapominał i nasza bliskość kończyła się tragiczni. Przetarła oczy wierzchem dłoni i rozejrzałam się dookoła. Nadal padało, ale zza zasłony deszczu wyłaniał się już budynek szkoły. Już na pierwszy rzut oka wydała mi się wyjątkowa. Taka pewnie musiała być. Wysiadłam z auta, a Aaron podał mi walizki.
- pięknie tu - mruknęłam pod nosem. Zaczęłam iść niepewnym krokiem w stronę mojej nowej szkoły.
- Ej... Nie pożegnasz się? - Palnęłam się ręką w czoło i wróciłam do chłopaka. Wiedziałam, że chciał mnie przytulić, ale tylko wystawiłam dłoń w rękawiczce by mógł ją uścisnąć. - Będzie mi cię brakować, mała.
- Nie jestem mała - oburzyłam się.
- Dla mnie zawsze będziesz, pamiętaj o tym. Mam nadzieję, że cię jeszcze zobaczę. - Miał zaszklone oczy! Aaron miał zaszklone oczy! Niewiarygodne...
- Jeśli wszystkich nie pozabijam - wzruszyłam ramionami. Uśmiechnął się jeszcze do mnie i kazał iść, bo twierdził, że jeszcze bardziej się rozryczy. Weszłam do wielkiego budynku. Miałam zamiar skierować się do pokoju dyrektora, ale nie miałam pojęcia gdzie to. Westchnęłam zirytowana.
- Przepraszam cię - zaczepiłam jakąś postać na korytarzu, pamiętając jednak by zachować między nami dystans. - Gdzie znajdę pokój dyrektora? - zapytałam nieśmiało.
<Ktoś, coś...?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz