W ostatniej chwili złapałem ją za nadgarstek, odwróciła się do mnie, miała oczy pełne wyrzutu.
- A czy przez chwilę Arianne Wellington, może pomyśleć i dojść do innego wniosku? To osoba może być moją dziewczyną, ale także siostrą, matką, przyjaciółką, w każdym razie kimś, kto był w moim życiu i z niego zniknął.... A co gorsze nie szukał mnie, a co najmniej nie znalazł - odparłem tłumiąc wszystko w sobie. - Przecież mogłem żyć jak Ty, pamiętając wszystko, a jednak ktoś zabrał mi pamięć, a z nią wszystko. Może codziennie mijam wszystko co było mi przeznaczone przed amnezją, w chwili zaklęcie może wszystko się zmieniło... Widzisz tamtą brunetkę? Ona też chodzi do piątej, niech Cię zaprowadzi.
- A Ty co?
- On idzie ze mną - odparła dyrektorka stojąca za mną. - Tak wszystko w nim wzburzyłaś, że przyszedł wczoraj do mnie w nocy i błagał abym mu pomogła. Zobaczyłam w nim cząstkę siebie, więc jedziemy po pomoc, choć nie wiem czy to dobry pomysł...
- Dlaczego? - zaśmiała się Arianne.
- Bo może ktoś tym zaklęciem zmienił moje przeznaczenie, może nie powinienem już żyć.
(Arianne?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz