- No dobrze, dobrze - uśmiechnąłem się. - Chodź. Najpierw oprowadzę Cię po szkole bo zaraz będzie padać.
- Jak chcesz, szamanie... - kiedy weszliśmy do szkoły zaczęło lać. - No dobra... To było dziwne.
- Skądże. Pomieszkasz tutaj dłużej, to też będziesz tak potrafiła.
- Jak masz na nazwisko?
- Morgenstern.
- Mam pytanie... Albo, mniejsza z tym. Chodźmy.
- A o czym miało być to pytanie?
- O twój podpis... Nieważne.
(Marenne?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz