- Kasandra - odparłam. - Ładny piesek.
- Dzięki...
- Nie ma to jak byś rozmownym - usiadłam na ziemi przed ławką głaszcząc psa. - Śmieszniejsi są tylko nowi i okropnie rozmowni.
- Niby dlaczego? - zdziwił się. - I dlaczego siedzi na ziemi?
- Zobaczysz jak pomieszkasz tutaj. A siedzę na ziemi bo jest ciepła i zawsze mogę zrobić to - położyłam się. - Taki nasz szkolny raj.
Powiedziałam to wskazując ręką w górę. Max spojrzał tam.
- Niczego nie widzę.
- To połóż się obok mnie - niechętnie to zrobił. - Widzisz...
Nad nami rozciągały się gałęzie drzew pełne różnobarwnych kwiatów, między nimi przebijało się błękitne niebo.
- Takie wspomnienie domu... - westchnęłam.
(Max?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz