-Idziesz do Brume?- spytałam wcinając żelki.- Jeśli tak radzę ci już iść.
-Niby czemu? do szkoły mamy 5 km.!
-No właśnie. A już zaczyna się robić ciemno. Co jeśli mutanci....-zrobiłam dramatyczną pauzę- Zaatakują?
-Chyba ciebie.- chłopak skrzywił się.
-Zamknij się debilu. Tak w ogóle jestem Chlo. Co tam u ciebie Andrew?
-Skąd znasz moje imię
Wywróciłam oczami.
-Jestem czarownicą? Chyba widać, nie?
Chłopak zmierzył mnie wzrokiem.
-Raczej na wróżkę.- zaśmiał się.
-Ty, to lepiej się nie odzywaj, trollu. idziemy do akademii?
-Spoko.- chłopak jednym haustem wypił drinka. Zsunęłam się z wysokiego krzesła i zeskoczyłam na podłogę.
-Jesteś trochę...
-Ale i tak dosięgam pięścią tam gdzie światło nie dociera.
Andrew?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz