Zajęcia skończyły się przed chwilą. Miałem już dość siedzenia na lekcji. Strasznie bolała mnie głowa. To był znak że czas na polowanie. Nienawidzę krwi. Tak jestem wampirem ale jej nie znoszę. Sama w sobie nie jest zła, ale nie mogę jej pić. Jestem chory. Tyle tylko dowiedziałem się od jednego faceta. Po wypadku chciałem zacząć życie od nowa. Nie udało się. Po tygodniu zaatakowałem jakąś kobietę. Byłem spragniony. W tamtej chwili nie myślałem co robię. Wtedy spotkałem faceta, który zdziwił się słuchając mojej historii. Oświecił mnie również w kwestii wampiryzmu. Opowiedział mi o tej szkole w której teraz się znajduję. Po kilku miesiącach było ze mną coraz gorzej. Wampir musi pić krew co najmniej raz na tydzień by nie umrzeć i nie wpaść w szał zabijania. Ja tej krwi nie znosiłem. Piłem by przetrwać, nie zabijałem z przyjemności jak inni w moim otoczeniu. Jestem chory, mój organizm nie toleruje krwi. Po kwadransie spożycia jej jest mi nie dobrze. Ból głowy wtedy jest okropny, ale muszę. Muszę to robić by żyć. Nie raz zastanawiałem się czy takie życie może być dobre. Otóż nie. Cztery razy w miesiącu cierpisz, nic nie możesz zrobić. Pozostaje tylko kwestia pogodzenia się lub śmierci. JA wybrałem to pierwsze, choć z początku nie było to wcale łatwe. Nie znam wampira który by miał te same problemy co ja. Nie jestem aż taki silny i szybki jak one. Różnie się, można powiedzieć że jestem zwykłym człowiekiem tyle że z kłami. O swoim poprzednim życiu sprzed wypadku też nic nie wiem. Co noc śni mi się ten sam sen i pozwala odkrywać mi chociaż jeden szczegół. Dziś widziałem we śnie dziewczynę, młodą , piękną, brunetkę. Uśmiechała się, była wesoła. Potem widziałem siebie, w lustrze. Trzymałem gitarę zawieszoną na szyi, a obok mnie stał wysoki chłopak. Byliśmy tego samego wzrostu. Nie wiek kim były postacie. Przyjaciele? Rodzina? Nie wiem. Pewne jest tylko to że dziś znowu położę się spać i poznak kolejne szczegóły tamtego życia.
- Koniec lekcji - powiedział profesor patrząc się na mnie
Ocknąłem się i rozejrzałem po sali. Nikogo nie było. Przy drzwiach czekał nauczyciel
- Idziesz czy zamierzasz tu nocować? - zapytał
- To drugie - odburknąłem wychodząc z ławki i przerzucając plecak przez ramię
- Dobrze się czujesz? - zapytał spoglądając na mnie i zniżając ton
- A co?
- Blado wyglądasz
- Bo dziś jest czwartek - odparłem jakby to miało jakieś znaczenie - Jeden niezwykle głupi dzień w tygodniu
Nienawidzę czwartków, bo właśnie wtedy muszę zapolować, muszę wypić krew. Oczywiście, nie musi być to czwartek,ale ostatnim razem piłem krew właśnie w ten dzień, a polowanie zawsze przedłużam do ostatecznego dnia.
- Do widzenia - powiedziałem i ruszyłem korytarzem zapatrzony w podłogę.
Wyszedłem na dwór. Słońce jeszcze utrzymywało się wysoko na niebie, mimo że było już dawno po siedemnastej. Poszedłem do akademika. Zostawiłem plecak i wróciłem z powrotem na dwór. Jak co tydzień wybiorę się do lasu. Zapoluję na jakieś zwierzę, wypiję krew i do końca dnia będę zwijał się z bólu. Taka prawda, nie można jej zmienić. Westchnąłem oglądając się wokół siebie. Na dzisiaj wszystkie lekcje się skończyły. Teraz był czas wolny. Tylko kujoni zostali w pokojach ucząc się na kartkówki, sprawdziany czy tu dzież inne. Ruszyłem przed siebie, nie spiesząc się. Po pół godzinie zawędrowałem wystarczająco daleko. Nagle usłyszałem czyjeś głosy. Poszedłem w tamtym kierunku. Troje turystów urządziło sobie biwak. Kobieta, jedna z obozowiczów oddaliła się od namiotów. Zbierała drewno. W ułamku sekundy stanąłem przed nią i spojrzałem się jej w szeroko otwarte oczy
- Nie krzycz - poleciłem
Blondynka ani drgnęła. Była przestraszona, lecz nic nie powiedziała. Spojrzałem się na jej szyję wyczuwając puls. Westchnąłem. Muszę się pośpieszyć zanim ktoś zacznie jej szukać. Nie zabijam ludzi. Zdarzyło mi się kilka razy przez moją głupotę. Postanowiłem sobie udowodnić że wytrzymuję bez krwi kilka dni. Ale za każdym razem gdy głodowałem a zjawiała się okazja na zdobycie świeżej krwi zawsze ją wykorzystywałem. Podszedłem do niej i zatopiłem kły w jej gorącej szyi. Wypiłem trochę krwi. Gdy poczułem się lepiej przestałem. Wiedziałem że to tylko tymczasowe odczucie ulgi. Spojrzałem na kobietę
- Teraz zaczniesz biec z krzykiem, powiesz że napadło cię jakieś zwierzę, masz zapomnieć o tym co tu się stało - rozkazałem i uciekłem z tego miejsca jak najdalej. Słychać było tylko krzyk i zamieszanie. Zacząłem kierować się na północ. Nie chciałem być teraz w akademii ani w pobliżu kogokolwiek. Zatrzymałem się dopiero po dziesięciu minutach. Oparłem się o drzewo opierając ręce o kolana. Pozostawało tylko czekać. Nie musiałem długo tego robić. Oblała mnie fala gorąca. Czułem się jakbym miał ponad 40 stopni gorączki. Oczy zaczęły mi łzawić. Nie widziałem dobrze całego otoczenia przede mną. Wszystko się rozmazywało lub zanikało. To nie było najgorsze, najgorsze miało przyjść kilka minut po tym. Zaczął dusić mnie kaszel, plułem krwią. Opadłem na kolana łapiąc się za brzuch. Wszystko we mnie się paliło. Ból głowy i całego ciała był nie do opisania. Wiedziałem że kiedyś to minie. Z czasem.. Czasami trwało to pięć, dziesięć minut, niekiedy trwało trochę dłużej godzina, dwie. W tamtym czasie chciało się jedynie mieć przy sobie broń by strzelić sobie w łeb i nic nie czuć. Tak właśnie się czułem. Było mi duszno, niedobrze. Czasami zdarzało mi się zemdleć, lecz kolejny atak bólu szybko mnie wybudzał z błogiego snu. Po kilku minutach się skończyło. Wszystko zniknęło. Pozostał tylko słaby ból głowy, pamiątka po dzisiejszych zdarzeniach. Podniosłem się z ziemi. Ubranie było całe przesiąknięte krwią i pobrudzone błotem.Kolejna para ubrań do wyrzucenia - pomyślałem. Zacząłem iść w kierunku akademii. O tej porze zaczęła się kolacja. Uczniowie są w stołówkach, więc będzie prosto prześlizgnąć się przez korytarz do pokoju. Jutro nie zamierzałem pójść na lekcje. Chciałem zrobić sobie przerwę. Ruszyłem leśną drogą. NA głównym placu było pusto. Ruszyłem biegiem przez podwórko aż a końcu wpadłem na kogoś.
- Zejdź mi z drogi ty.. - spojrzałem w górę to był nauczyciel
- Słucham?
- Przepraszam pana, poprostu źle się czuję
- Może pielęgniarka..
- Nie potrzeba, pójdę się przespać - powiedziałem i zacząłem biec jeszcze szybciej przed siebie
Znowu na kogoś wpadłem
- Przepraszam, śpieszę się proszę pani - powiedziałem patrząc się w podłogę by nie stracić równowagi
Wyminąłem postać i zacząłem kierować się do pokoju. Nagle ktoś złapał mnie za rękę
- Proszę pani? - zapytał znajomy głos - Co taki milutki się zrobiłeś?
- To ty Chlo? - spojrzałem na dziewczynę - Myślałem że to.. Nieważne, do soboty - urwałem i uwolniłem swoją rękę idąc do swojego pokoju
Zamknąłem za sobą drzwi i położyłem się na łóżko. Nie miałem teraz siły i chęci by się wykąpać i zmienić ubranie. Zamknąłem oczy pozwalając sobie na zatopienie się w przeszłości. Śniło mi się to samo co dzisiaj. Oprócz tego widziałem kolejną postać. Byliśmy w domu a on wszedł cały przemoczony. Na dworze padało.
- Musimy pogadać - przemówił podchodząc szybkim krokiem w moim kierunku.
Przebudziłem się ciężko oddychając. W pokoju było duszno. Z ciągnąłem koszulkę i rzuciłem ją na podłogę. Pozostałem w samych szortach. Było mi trochę chłodniej. Położyłem się z powrotem na łóżko. Szybko zasnąłem. Nad ranem ktoś dobijał się do drzwi.
- Max?!
- Odejdź - powiedziałem - Dziś nigdzie nie idę
- Lekcje zaczynają się za pół godziny
- Super - powiedziałem - Idź zająć mi miejsce Chlo, ja tylko się ubiorę i już idę
- Będę czekać
- OK - westchnąłem
Wcale nie zamierzałem dzisiaj się stąd ruszać. Po pięciu minutach ktoś wbił mi się do pokoju.
- Wstawaj! - krzyknęła mi nad uchem
Otworzyłem oczy zasłaniając promienie słońca wpadające do pokoju.
- Zasłonisz rolety? - zapytałem
- Lekcje są za kilka minut a ty nadal leżysz?
- Już ci wczoraj mówiłem że dziś nie idę
- Dlaczego?
- Bo mi się nie chce - odparłem - Byłabyś taka dobra i zasłoniła, bo jak już wspomniałem słońce mnie razi
- Rusz się sam i to zrób - powiedziała
- Super.. - westchnąłem
- Wczoraj zażyłeś kąpiel błotną? - zapytała spoglądając i podnosząc moje ubranie
- W pewnym sensie - zabrałem jej koszulkę i rzuciłem pod łóżko - Odmładzająca - stwierdziłem - Poczujesz się jak w niebie lub piekle, zależy co wolisz
- Jesteś bardzo zabawny
- Wiem, nie pierwsza mi to mówisz.. a odnośnie zajęć, już jesteś spóźniona zaczęły się pięć minut temu.. Jak będziesz wychodzić to zamknij za sobą drzwi, chce się przespać - powiedziałem zakładając poduszkę na głowę
Chlo? Wiem, dziwny post ale w końcu wymyśliłam jakie Max ma lęki, słabości i tajemnice XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz