- A nie bredź - przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem. - Wracam jutro.
- A ona, ta "M"?
- Najpierw zobaczę kim ona jest, jeśli w ogólne ktoś się podejmie tego aby zdjąć ze mnie czar, desperatko.
- Ja desperatka? Jak śmieszna.
- Eee... Normalnie? - odwróciłem się i ruszyłem w stronę dyrektorki.
(Arianne?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz