Siedziałem na boisku zmęczony grą, wytrwała grupka chłopaków słaniała się na nogach, nie goniąc już piłki. Położyłem się i zamknąłem oczy czułem się martwy, a jednak miałem na tyle siły by podnieść ogromny głaz. Często mi się to zdarza... Nagle ktoś zasłonił mi słońce.
- Mogłabyś się przesunąć? - odparłem do stojącej nade mną dziewczyną.
- Nie. Szukam Nathaniela.
- Do usług królowo lodu! - usiadłem. - Kim jesteś? Czego chcesz? Kto Ci kazał do mnie przyjść?
- Marenne Morgenstern, masz mnie oprowadzić i kazała mi dyrektorka.
- Marenne.... - wstałem i przyjrzałem się dziewczynie. - Z kimś mi się kojarzysz... Ale nie mam pojęcia z kim...
- Słaba pamięć? Typowe dla mężczyzn.
- Nie. Amnezja, a raczej zaklęcie na amnezję. To imię... Jakbym je często słyszał...
(Marenne?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz