-Pewnie. To o której?-zapytałam z błyskiem w oczach
-Pasuje ci o 19:00?-zapytał po krótkim namyśle
-Tak. Spotkajmy się na dziedzińcu-uśmiechnełam się. Chłopak o magnetycznych oczach i tajemniczym głosie odwzajemnił uśmiech i poszedł w swoją stronę. Ja zamknęłam drzwi i zaczęłam się rozpakować. Nim się spostrzegłam,była już 16:00. Zajrzałam do szafy. Nie wiedziałam co mam na siebie włożyć. Ostatecznie mój wybór przypadł na białe jeansy,pastelowo-różowy sweterek i białe tenisówki. Ułożyłam włosy i pomalowałam lekko rzęsy. Już gotowa wyszłam radośnie na korytarz i zamknęłam drzwi. Było za dziesięć. Pchnęłam lekko podwójne drzwi które się otworzyły. Moją twarz oblała fala wieczornego,odrobinę chłodnego powietrza. Nathaniel już czekał. Podeszłam do niego
-Cześć. To idziemy?-zapytałam uśmiechając się lekko
Nathaniel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz