-Chłopie, mi się zdaję, że dopadła cię ogromna deprecha! A wiesz, co na deprechę najlepsze jeeeest!- zaśpiewałam.- Żelek!
-Nie mam ochoty...- Maxinka przysłoniła się poduszką.
-WTF? Ty sobie ze mnie jaja robisz? Wiesz co, musisz iść ze mną egoisto! Jakąś laskę wczoraj dopadło jakieś zwierzę, a ja MUSZĘ mieć ochroniaża! Rozumiesz?
Zrobił zbolałą, pełną poczucia winy minę.
-Maxinko... Nie gadaj że to ty ją zaatakowałeś.... A jeśli tak... Pragnienie? Znam to uczucie, kiedy zamieniam się w ningę by zdobyć żelki. No już, wstawaj chłopie! Bo będę musiała udać chorą psychicznie, zabujaną dziewicę, która ofiaruje się swojemu wampirkowi.
-Chlo!!! To nie jest zabawne...
-Masz rację. Dziewice, rzadko są zabawne.
Max?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz