- To nie takie proste. Ale dzięki... Wiesz bardzo miła jesteś... I piękna...
- Ale? Bo jest jakieś ale - odparła.
- Jest. Bo, ja nie wiem kim byłem wcześniej, czy miałem dziewczynę, narzeczoną... Jak wyszedłem strażnik oddał mi bransoletkę, którą miałem przy sobie kiedy tam trafiłem. Napisane na niej były inicjały M. N. i podpis "Na zawsze, na wieczność". Nigdy się nie dowiedziałem co to znaczy....
(Arianne?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz