-Cóż. Zanim wróciłeś,miałam plany,żeby rozszyfrowywać moje notatki,ale skoro jesteś,to może dojdzmy na wybrzeże,posiedzimy tam do zmroku a jak wrócimy do akademii,to może jakaś pizza i jakiś film?-zapytałam,gdy Daniel oddalił się od nas
-Świetny pomysł-przyznał. Szliśmy jeszcze jakiś czas rozmawiając i śmiejąc się. Doszliśmy nad wybrzeże. Słońce chyliło się ku zachodowi. Uśiedliśmy na wydmie(?) . Wpatrywaliśmy się w kulę słońca powoli stającą się coraz mniejszą. Zaczął wiatr wieczorny wiatr. Ręce zaczęły mi dygotać.
-Pięknie tu,prawda?-zapytałam
-Tak. Zimno ci?-zapytał opiekuńczo Nathaniel
-Troszkę. Ale znośnie-odpowiedziałam
-Masz kurtkę-powiedział i zdjął z siebie kurtkę
-O nie. Bo to tobie będzie zimno-zaprzeczyłam
-Nie. Zakładaj i nie dyskutuj. Jeśli chcesz,możemy już wracać-powiedział i przykrył mi ramiona swoją kurtką. Pachniała perfumami. Bardzo ładnymi,męskimi perfumami
-Wracajmy.-pokiwałam głową
Nat?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz