- A no tak, odziedziczyłem po mamie srebrną plamkę przy źrenicy - odparł Danny.
- A jaka była, mama?
- Nie pamiętam do końca, bo byłem mały kiedy zniknęli... Ale pamiętam jak mi śpiewała i nosiła, była kochana...
- A ojciec - pytałem dalej.
- Nigdy mnie nie nosił. Nie śpiewał. Po prostu siedział w swoim staroświeckim fotelu i patrzył się na mnie, miał dziwny wyraz oczu... Jakby miał kogoś bliskiego na sumieniu, na przykład syna, a mojego brata... Długo się znacie? - zapytał.
- Wystarczająco długo.
(Arianne?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz