Westchnęłam ciężko, patrząc w jego oczy pełne nadziei, że wreszcie się czegoś dowie.
- Nathan, a jeśli to nie ma sensu? - mruknęłam.
- Moja przeszłość nie ma sensu?
Wzruszyłam ramionami.
- Przeszłość to przeszłość. Minęła, już się nie liczy - powiedziałam cicho.
- Oczywiście, że się liczy, o czym Ty mówisz? - zapytał zadziwiony.
- Nat, byłeś związany z pewną osobą... Na zawsze. I wydaje mi się... Nie sądzisz, że taka amnezja jest jedynym sposobem na rozdzielenie?
Nathaniel zmarszczył brwi.
- Nic nie rozumiem - stwierdził. - Jak związany? Z kim? Po co nas rozdzielać...
- Przeznaczony osobie, którą kiedyś znałeś, ale niekoniecznie z nią szczęśliwy. Czy to nie najlepszy pomysł, na takie rozdzielenie..?
(Nathaniel?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz