Get your dropdown menu: profilki

sobota, 7 czerwca 2014

Od Max'a

Wstałem o 4 by jak najwcześniej się spakować. Mieszkanie miałem zwrócić już o 12.  Nie miałem wiele rzeczy. Pakowanie zajęło mi tylko 2 godziny. Posprzątałem trochę mieszkanie i zjadłem na szybko śniadanie. Dzisiaj miałem dołączyć do akademii. To lepsze niż nudzenie się w mieszkaniu przez rok. Zegar wskazywał 7. Postanowiłem jeszcze uciąć sobie drzemkę. Byłem zmęczony po ostatniej nocy włóczenia się po klubach i barach.  Położyłem się na już pościelonym łóżku i szybko zasnąłem.

Obudziłem się w jakimś pomieszczeniu. Wybiegłem z pokoju. Wsiadłem na motor i pojechałem przed siebie. Głowa strasznie mi pękała. Nie zwalniałem, ciągle przyśpieszałem. Nagle na drogę wybiegł mi brązowy pies. Hamowałem, zdążyłem ominąć psa ale się przewróciłem. Ból głowy był coraz bardziej nieznośny, byłem cały obolały. Znalazłem się w białej, jasnej sali. Krzątanina ludzi nie pozwalała mi na sen. Było za głośno. Z minuty na minutę już coraz lepiej się czułem. Podniosłem się do pozycji siedzącej. W nogach łóżka zauważyłem tego samego psa.
- Znaleźliśmy ją przy panu - odezwała się młoda pielęgniarka
Spojrzałem się na nią nic nie rozumiejąc. Rozejrzałem się po sali. Było tu za jasno.
- Strasznie głośno szczekała, wkrótce zainteresowani się nią ludzie i dzięki niej udało się pana uratować
- O czym pani mówi? - zapytałem łapiąc się za zabandażowaną głowę  - Jaki ratunek? przecież mi nic nie jest
Postawiłem stopy na podłodze i chciałem wstać ale od razu zjawił się jakiś facet w białym stroju który umieścił mnie z powrotem na łóżku.
- Nie może pan wstawać, ma pan wstrząśnienie mózgu
- Dobre żarty - prychnąłem - Nic mi nie jest, dobrze się czuję
- To oceni lekarz
- Jaki lekarz? - zapytałem - Właściwie gdzie jestem?
- W szpitalu, miał pan wypadek
- Wypadek?! - zdziwiłem się
- Nie pamięta pan?
Zamyśliłem się na chwilę próbując cokolwiek sobie przypomnieć. Pokręciłem głową rozpaczliwie próbując znaleźć odpowiedź.
- W porządku, a wie pan jak się nazywa?
- Co za pytanie - odparłem natychmiast - Nazywam się.. - uciąłem gdyż też nie znałem odpowiedzi. Spojrzałem się to na pielęgniarkę, to na faceta
- Nie pamięta pan tego?
Znów pokręciłem głową
- A pamięta pan cokolwiek?
- Nie - powiedziałem, chcę stąd wyjść - zerwałem się z łóżka i wstałem.
- Nazywa się pan Max Splinter, miał pan poważny wypadek, trafił pan do szpitala - wyjął coś z kieszeni - To pana dokumenty
Podał mi jakieś papiery itp. Spojrzałem się na zdjęcie, potem na informacje. Przed oczami ukazała mi się ciemność, powoli osunąłem się na ziemię.

Obudziłem się ciężko oddychając. Kolejny sen, kolejne przebłyski przeszłości. Każdy kolejny sen dostarcza mi coraz to nowych informacji. Usłysząłem pukanie do drzwi.
- Proszę - powiedziałem wstając z łóżka i poprawiając narzutę
- Dzień dobry panie Splinter - powiedziała starsza kobieta - Myślałam że pana już nie zastanę
- Która jest godzina?
- W pół do pierwszej
- Chol*ra zaspałem! - zdenerwowałem się
Szybko poszedłem po walizki
- Dziękuję za wynajęcie mieszkania, do widzenia - powiedziałem wychodząc
- Do widzenia - odpowiedziała i zaczęła zmieniać pościel.
Wrzuciłem walizki do samochodu i ruszyłem w drogę. Miałem przed sobą dwie godziny jazdy. Pierwszego dni się już spóźnić - pokręciłem zniesmaczony głową. Nagle zahamowałem.
- Harley - westchnąłem - Zapomniałem o psie!
Wróciłem się kilkanaście metrów. Gospodyni trzymała suczkę i szła w moją stronę
- Zapomniał pan - powiedziała z uśmiechem
- Dziękuję jeszcze raz - wziąłem psa i posadziłem obok na siedzeniu
- Szczęśliwej podróży - rzucił na pożegnanie
Ruszyłem przed siebie zwiększając prędkość. Po kilkunastu długich minutach znalazłem się już na terenie akademii. Wszedłem do pokoju dyrektorki przepraszając za  spóźnienie. Chwilę porozmawialiśmy a następnie dostałem klucze do nowego pokoju oraz plan lekcji. Z ulgą wszedłem do nowego miejsca zamieszkania. Postawiłem walizki przy szafie. Harley od razu zajęła sobie miejsce na moim łóżku. Zwiedziłem pokój. Wydawał się całkiem przytulny. Wyjrzałem za okno. Grupy uczniów przechadzali się po ogrodach rozmawiając. Westchnąłem i usiadłem w drugim końcu łóżka.
- I jak ci się podoba nowy dom? - zapytałem na co ona odpowiedziała wesołym szczeknięciem
- Mnie też - westchnąłem - Może być tu całkiem fajnie - zgodziłem się
Po następnej godzinie rozpakowałem nasze rzeczy, moje ubrania i potrzebne rzeczy oraz jej miski, szczotki i smycze.
- Masz ochotę się przejść? - zapytałem
Harley była psem przez którą miałem wypadek i straciłem pamięć, oraz psem która mnie uratowała. Mimo że jestem wampirem ciężko było by mi się pozbierać po takim wypadu.
Zapiąłem jej smycz i ruszyliśmy korytarzami, aż w końcu zatrzymaliśmy się w ogrodzie. Usiadłem na ławce zamykając oczy.
Harley usiadła i obserwowała wszystkich uczniów. Nagle jakaś postać stanęła przede mną zasłaniając słońce.
- Cześć - przemówiła postać - Jesteś nowy?
- Jak widać - powiedziałem
Nie byłem zbyt rozmowy. W zasadzie to prawie z nikim nie rozmawiałem przez te ostatnie miesiące nie licząc gospodyni od której wypożyczyłem mieszkanie oraz paru gość z klubów z którym ciągle się awanturowałem.
Zasłoniłem słońce ręką by móc się przyjrzeć postaci. Była to dziewczyna średniego wzrostu. Nikogo z akademii nie znałem, w zasadzie sam nie wiem czy chciałbym się z kimś zaprzyjaźniać
- Max - powiedziałem w końcu - Nazywam się Max, a ty?
Jakaś dziewczyna?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz