Spojrzałem na nią i westchnąłem. Zamknąłem z powrotem oczy.
- Jesteś już naprawdę spóźniona - powiedziałem - Ja naprawdę nie mam ochoty iść na lekcję
- Ta depresja jest jednak głębsza..
- Nie mam żadnej depresji kobieto.. - westchnąłem - Mogę trochę poleżeć w ciszy?
- Nie - powiedziała od razu - Wstawaj i raz dwa na lekcje
Podeszła i próbowała mi zabrać poduszkę.
- Przypominam że to mój pokój i chciałbym aby..
- Cicho - powiedziała i w tym samym momencie mocno pociągnąłem poduszkę tak że Chlo potknęła się o koc leżący na podłodze i upadła prosto na mnie
- Ty to delikatna nie potrafisz być - przyznałem
- To twoja wina - powiedziała
- Tyle że nie ja na sobie leżę - odparłem
- Jesteś cały brudny - powiedziała zmieniając temat - Nic dziwnego że koszulka która znajduje się teraz pod łóżkiem jest taka brudna w błocie i w czymś brązowym..
- To zaschnięta krew - westchnąłem - I nie martw się, sam sobie robię pranie
- Ciekawe jak to spierzesz..
- Normalnie, wrzucę do kosza i kupię nową
- to nie nazywa się pranie
- Niech ci będzie.. nieważne, a teraz możesz ze mnie zejść? - zapytałem
- Tak o ile puścisz moją rękę
Spojrzałem na nią i dopiero teraz zorientowałem się że ją trzymałem
- Już - puściłem ją i przepchałem obok na łóżko - Do lekkich nie należysz.. - powiedziałem
- Uważaj sobie - powiedziała - Nie jestem gruba - zastrzegła
- Własnie widzę - zaśmiałem się
- A teraz spadaj - powiedziała popychając mnie tak że to ja znalazłem się na podłodze poza łóżkiem
- Już mówiłem że nie jesteś delikatna?
- Tak, coś wspomniałeś..
Podniosłem się z podłogi i wyplątałem z koca. Spojrzałem się na siebie. Rzeczywiście byłem strasznie brudny
- A teraz marsz pod prysznic i na lekcje
- Z tym pierwszym się zgodzę
Złapałem ręcznik i poszedłem do łazienki. Po pięciu minutach wyszedłem okręcony ręcznikiem.
- Mógłbyś przynajmniej wziąć ze sobą ubranie - stwierdziła odwracając się
- Jestem u siebie nie? - zapytałem - A po za tym nigdzie się nie wybieram
Złapałem czyste szorty i szybko je założyłem
- Możesz już się odwrócić - powiedziałem siadając z powrotem na łóżku
- Ubieraj się szybko w strój i idziemy..
- Już przepadła ci właśnie druga lekcja - powiedziałem spoglądając na zegarek - Idź jeśli nie chcesz stracić całego dnia
Westchnęła i rzuciła torbę na podłogę.
- Co będziesz teraz robił? - zapytała
- Co? Ciekawa jesteś? - zaśmiałem się
- Wcale..
- Będę teraz przez cztery godziny spać, a potem może pójdę do miasta się upić, wrócę tutaj lub wynajmę jakąś kwaterę w rowie - zaśmiałem się - Jutro będę spał do późna. Gdy już mniej więcej wytrzeźwieję to zajmę się włóczeniem po okolicy
- Ciekawa przyszłość
- Nie mam żadnej przyszłości - prychnąłem - Końcówkę życia spędzę jako uczniak, śpiąc, odrabiając lekcję i tak w kółko
- Miałam wizję ciebie, starego pomarszczonego, zrzędliwego starca siedzącego na bujanym fotelu - powiedziała ze śmiechem
- Zapomnij - zaśmiałem się - ,,Żyj szybko, umieraj młodo'' - zacytowałem - Trafny w moim przypadku cytat. A teraz leć na lekcję bo się spóźnisz
- Nie idę - powiedziała
- Dlaczego? - zdziwiłem się
- Mnie też się już nie chce - powiedziała
- Nie żartuj, idź bo potem to ja będę miał przechlapane że dzięki mnie zrobiłaś sobie wagary
Wstałem z łóżka wyglądając przez okno.
- Akurat jest przerwa - powiedziałem - Wiem dlaczego nie chcesz iść..
- Dlaczego?
- Bo chcesz się nade mną poznęcać nie?
- Może.. - zaśmiała się
- Jak wrócisz już z lekcji to możesz do mnie zajść. nie bój się nie ucieknę. Będę tu przez cały czas. Możesz mnie drażnić do woli
Chlo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz